Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 czerwca 2015

Niedziela dla włosów (34)



Witajcie!



Niedziela dla włosów w środę? Czemu nie :D Ze względu na brak czasu, niedzielę publikuję dopiero dziś.



Co zrobiłam?


  • Włosy umyłam odżywką Joanny Naturii z pokrzywą i zieloną herbatą (długość) oraz szamponem odbudowującym Yves Rocher (skalp)

  • Po dokładnym opłukaniu włosów nałożyłam na nie pokaźną ilość nawilżającej maski Scandic Line z ekstraktami z owoców

  • Po spłukaniu maski (po ok. 15 minutach), osuszyłam włosy bawełnianą koszulką, rozczesałam i zabezpieczyłam końcówki aloesowym kremem do rąk

  • Włosy wyschły naturalnie



Efekty?



Włosy mięciutkie, wygładzone i odżywione. Bałam się maski Scandic Line, ponieważ kupiłam ją bez czytania jakiejkolwiek recenzji, ale widzę, że się polubimy :) Nie dość, że pięknie pachnie, to dodatkowo sprawia, że włosy są gładkie i zarazem sypkie. Lubię ten efekt.
Ostatnio staram się nie katować włosów szamponami, zwłaszcza że mam mniej czasu na olejowanie (ostatnio robię to naprawdę rzadko, między innymi dlatego, że zostały mi same resztki olejów). Widzę jednak, że ta odżywka Joanny Naturii nie działa już tak dobrze jak np. ta z makiem i bawełną.












kolory włosów są nieco przekłamane ze względu na słabą jakość zdjęć




A co tam u Was?
Jak miewają się Wasze włosy :) ?
Pozdrawiam,
Storm.



niedziela, 12 kwietnia 2015

Niedziela dla włosów (32) - maska proteinowo - emolientowa



Witajcie!



Moja niedziela dla włosów odbyła się już wczoraj. Włosy wymagały umycia i bez sensu byłoby je przetrzymywać do dziś.
Punktem przewodnim tej niedzieli miały być proteiny, ponieważ gdy tylko zauważam, że włosy robią się smętne, wiszące, ,,bez życia'', to wiem, że ich potrzebują ;) Pomyślałam jednak, że nie chcę ryzykować przeproteinowaniem, dlatego zrobiłam własną maskę proteinowo - emolientową. Proteiny w towarzystwie emolientów potrafią zdziałać na moich włosach cuda ;)
Ostatnio zauważyłyście, że na mojej głowie coraz rzadziej goszczą naturalne loczki. Chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do fal i w takim wydaniu czuję się naprawdę bardzo dobrze. Tej niedzieli postanowiłam jednak, że postawię na naturalność. Proteiny dodatkowo podbiły skręt. Mimo, że i tak nie jest bardzo mocny, ponieważ nie zawijałam już włosów w koczka, co zawsze robię gdy włosy podeschną (dzięki temu skręt jest mocniejszy).



Co zrobiłam?


  • Nałożyłam na włosy maskę, która składała się z: 1 łyżki maski jajecznej Babuszki Agafii, 1 łyżki oleju sezamowego, kilku kropel oleju rycynowego, łyżeczki soku z cytryny i czubatej łyżeczki kakao. Całość dokładnie wymieszałam i pozostawiłam na włosach na godzinę.

  • Zmyłam maskę żelem Facelle

  • Następnie nałożyłam na włosy balsam domowy Babuszki Agafii + kilka kropel olejku odbudowującego Yves Rocher

  • Zmyłam go po 10 minutach chłodną wodą

  • Osuszyłam włosy bawełnianą koszulką, rozczesałam i zabezpieczyłam końce kremem do rąk aloesowym

  • Następnie pasmo po pasmie ugniatałam kłaczki mając w dłoniach odżywkę Joanny Naturii z miodem i cytryną

  • Włosy wyschły naturalnie

 

Efekty?



Włosy nabrały objętości. Są puszyste, a zarazem wygładzone i bardzo miękkie. Ładnie się pokręciły. Po puchu ani śladu. Nie ma do czego się przyczepić ;)



Zdjęcia zrobione kilka godzin po myciu, dlatego jeszcze trochę wilgotne.

















I w bonusie zdjęcie moich włosów, (i mnie ;d) z przodu:









A co Wy zrobiłyście dobrego dla swoich włosów tej niedzieli?
Trzymajcie się,
Storm.




poniedziałek, 23 marca 2015

Niedziela dla włosów (30) - maska bananowa DIY




Cześć!




To już trzydziesta niedziela dla włosów, dlatego stwierdziłam, że z tej okazji ufunduję im coś innego niż zwykle. Nigdy jeszcze nie robiłam maski bananowej. Zawsze obawiałam się tego, że będę musiała potem wydłubywać owoce z włosów, tak jak pisało wiele dziewczyn. Czy moje obawy się sprawdziły? Zapraszam do lektury :)



Co zrobiłam?


  • Na początek nałożyłam na suche włosy domową maskę bananową, którą przygotowałam z jednego, dojrzałego banana + łyżki oleju sezamowego + łyżki odżywki do włosów Loreala z miodem + odrobiny wody, by maska nie była zbyt gęsta, wszystko dokładnie zblendowałam na jednolitą masę

  • Całość zmyłam po około 40 minutach żelem Facelle

  • Następnie nałożyłam na włosy trochę odżywki odbudowującej Yves Rocher, którą zmyłam po 10 minutach

  • Włosy wysuszyłam bawełnianą koszulką, nałożyłam na nie odrobinę odżywki b/s Joanny Naturii z miodem i cytryną, rozczesałam je i wtarłam w końcówki serum z olejkiem arganowym z Avonu

  • Włosy wyschły naturalnie



Efekty?




Przede wszystkim byłam zawiedziona, bo banan nie chciał spłukać się z włosów. Byłam pewna, że dobrze go zblendowałam. Sprawdzałam kilka razy czy nie ma grudek, a jednak we włosach zostało trochę maleńkich kawałeczków. Nie chciałam tego wyczesywać i szarpać przy tym włosów, dlatego poczekałam dotąd, aż włosy wyschły i tyle, ile mogłam wydłubałam banana :D Dałam radę, nie było tak źle. A dla efektów naprawdę warto było się poświęcić, bo włosy są niesamowicie gładkie i mięciutkie. Mocno lśnią, są zdyscyplinowane i odżywione. Zapach banana jest wyczuwalny na włosach, co jest bardzo przyjemne :)








Myślę, że maskę na pewno jeszcze nie raz nałożę na włosy, bo efekt bardzo mi się spodobał. Następnym razem zwrócę jednak uwagę na to, by jeszcze lepiej zmiksować banana :D



Próbowałyście kiedyś zrobić domową maskę bananową?
Pozdrawiam,
Storm.



niedziela, 22 lutego 2015

Niedziela dla włosów (27) - w końcu dociążenie!




Cześć dziewczyny!



Już kilka razy pisałam Wam o tym, że moje włosy jest bardzo, ale to bardzo trudno dociążyć. Zazwyczaj są lekkie, fruwające, czasami spuszone. Mogłabym policzyć na palcach jednej ręki ile razy udało mi się je porządnie dociążyć ;)



Muszę przyznać, że moje kłaczki mają ostatnio naprawdę dobre dni. Już dawno (jak na nie) nie miałam tzw. bad hair day, z czego jestem niezwykle zadowolona ;d. Używam więcej masek, zarówno tych kupnych, jak i domowych, a efekty mówią same za siebie - bogata, emolientowa pielęgnacja doskonale im służy. W końcu udało mi się je dociążyć!



Co zrobiłam?


  • Naolejowałam włosy olejkiem odbudowującym YR

  • Po dwóch godzinach nałożyłam na nie mieszankę balsamu Babuszki Agafii na cedrowym propolisie + płaska łyżeczka kakao

  • Po upływie pół godziny zmyłam całość żelem Facelle. Przy spłukiwaniu spostrzegłam, że włosy są niesamowicie gładkie i błyszczące. Bałam się, że nie domyłam oleju i pomyślałam, że może nie powinnam już nic na nie nakładać, jednak...

  • nałożyłam na nie dosłownie odrobinę maski odbudowującej YR, tak aby tylko lekko je pokryć

  • Spłukałam całość po 20 minutach

  • Gdy podeschły, zabezpieczyłam końcówki jedwabiem w płynie GP i rozczesałam je

  • Wyschły naturalnie



Efekt?




Moje obawy były niesłuszne, ponieważ olej doskonale się domył. Włosy pozostały nieziemsko gładkie, miękkie i błyszczące. Dosłownie nie mogłam przestać na nie patrzeć i ich dotykać ;d Co najważniejsze - w końcu są dociążone i nie fruwają na wszystkie strony.








Wybaczcie za marną jakość zdjęć ;d





Mam nadzieję, że nie zapeszyłam i taki efekt pozostanie na włosach dłużej, ponieważ naprawdę nie mam im teraz nic do zarzucenia ;)



A jak Wasze niedziele dla włosów?
Trzymajcie się,
Storm.



czwartek, 19 lutego 2015

Maseczka drożdżowa do włosów i skóry głowy DIY



Witajcie!




Pewnie nie raz słyszałyście o maseczce drożdżowej, która świetnie spisuje się zarówno na długości jak i na skórze głowy. Jak wiadomo drożdże zawierają wiele cennych witamin, które działają zbawiennie na wygląd naszych włosów. Poznajcie moją recepturę.



Jakie witaminy i pierwiastki możemy znaleźć w drożdżach?



  • witaminy z grupy B, bardzo dobrze wpływają na skórę oraz paznokcie, przyspieszają wzrost włosów,

  • witamina H (biotyna) - dzięki niej włosy są bardziej elastyczne i sprężyste, może również hamować wypadanie włosów oraz przetłuszczanie,

  • selen, miedź - zachowują włosy w dobrej kondycji, hamują procesy starzenia,

  • cynk - zbawienny zarówno na włosy, jak i na cerę oraz paznokcie,

  • fosfor, magnez, żelazo, chrom, potas


Nic tylko robić maseczkę z drożdży :) !


A jak ją przygotować? Potrzebujemy:



  • pół kostki drożdży
  • łyżka jogurtu naturalnego



    Te produkty stanowią bazę. Jeśli nie mamy w domu jogurtu naturalnego, możemy go pominąć. Dodatkowo w maseczce mogą znajdować się inne dobroci, na przykład żółtko jaja kurzego, miód, kakao, skrobia, sok z aloesu, oleje np. oliwa z oliwek, rycynowy, ze słodkich migdałów, lniany, sezamowy i inne, a także odrobina innej gotowej maski lub półprodukty (oczywiście nie wszystko razem ;d! )



    Z czego składała się moja maseczka?



    • pół kostki drożdży (tych Babuni ;d)
    • łyżka jogurtu naturalnego
    • łyżeczka oleju łopianowego Elfa Pharm
    • kilka kropel oleju rycynowego
    • odrobina balsamu domowego Babuszki Agafii



      Wszystko dokładnie wymieszałam widelcem (aby dobrze rozgnieść drożdże). Całość prezentowała się tak:







      Maseczkę nałożyłam dokładnie na skalp wykonując przy tym delikatny masaż oraz na długość włosów.



      Jakie efekty zaobserwowałam?



      Włosy są bardzo puszyste, błyszczące, mięciutkie i gładkie. Nie obawiajcie się zapachu - u mnie zniknął po umyciu włosów ;d



      Maseczka drożdżowa przy regularnym stosowaniu może przyspieszać wzrost włosów, hamować wypadanie włosów oraz ich przetłuszczanie.





      Stosowałyście domową maseczkę z drożdży?
      Jaka jest Wasza sprawdzona receptura?
      Trzymacie się ciepło,
      Storm.



czwartek, 22 stycznia 2015

Moje 10 sposobów na odbite włosy od nasady (jak zniwelować problem oklapłych włosów u nasady)



źródło



Witajcie!




Jeśli śledzicie mojego bloga to pewnie doskonale wiecie, że jestem osobą, która nie ma problemu z oklapniętymi włosami. Są jednak czasami takie dni kiedy włosy wyglądają nie tak jakbym tego chciała. Różne czynniki (u mnie to zazwyczaj nieodpowiednie kosmetyki obciążające włosy, niedokładne ich domycie lub spanie z wilgotnymi włosami) sprawiają, że objętość włosów u nasady pozostawia wiele do życzenia. Wtedy muszę temu jakoś zaradzić. Jeśli macie ten sam problem to zapraszam to lektury :)



1. Koczek na czubku głowy

 


Kiedy widzę, że moje włosy smętnie wiszą i są oklapłe u nasady natychmiast związuję je w koczek na czubku głowy. Zostawiam je tak na dłuższy czas. Po rozpuszczeniu włosy są uniesione i problem znika ;)



2. Suszenie włosów głową w dół


Jeśli używacie suszarki, to ten sposób na pewno się u Was sprawdzi. Często gdy suszę włosy i chcę by były bardziej odbite od głowy, pochylam głowę i w ten sposób suszę. Świetny patent na fryzurę pełną objętości ;)



3. Suszenie włosów przy pomocy okrągłej szczotki



Czyli sposób fryzjerów ;) Podczas suszenia staraj się okrągłą szczotką unosić włosy do góry tak by unieść je u nasady. Dla utrwalenia efektu możesz uprzednio nałożyć na włosy piankę.



4. Suchy szampon


Może nie daje jakichś spektakularnych efektów, ale użycie suchego szamponu może pomóc unieść włosy u nasady.



5. Peeling skóry głowy


Pisałam o nim już TU. U mnie peelingi skóry głowy wspaniale odbijają włosy od nasady. Warto wypróbować ;)



6. Stosowanie płukanek


Szczególnie piwnej, która również może dodać oklapniętym włosom trochę objętości.



7. Stosowanie wcierek



Z doświadczenia wiem, że stosowanie wcierek np. Jantaru czy wody brzozowej również daje pozytywne efekty jeśli chodzi o odbicie włosów od nasady ;)



8. Zmiana położenia przedziałka


Czasami włosy przyzwyczajają się do swojego położenia i stają się bardziej oklapłe w miejscu przedziałka. Zmiana przedziałka może sprawić, że włosy zyskają na objętości przy głowie ;)



9. Lekkie podtapirowanie włosów przy skórze głowy



Ten sposób również może sprawdzić się na cienkich, oklapłych włosach. Dodatkowo efekt możemy utrwalić lakierem do włosów. Pamiętajcie jednak, że co za dużo to niezdrowo. Lepiej nie przesadzać zarówno z tapirowaniem, jak i z lakierem do włosów ;)




10. Nakładanie masek i odżywek tylko na długość włosów



Często wiele dziewczyn skarży się na oklapnięte włosy u nasady nie wiedząc, że są one po prostu obciążone różnego typu kosmetykami. Dlatego jeśli nakładasz na włosy maski czy odżywki, nie przesadzaj z nimi i nie nakładaj ich zbyt wysoko, ponieważ włosy staną się obciążone i tym samym oklapłe.



Macie problem z oklapłymi włosami przy skórze głowy?
Jak sobie z nim radzicie?
Pozdrawiam,
Storm.



wtorek, 13 stycznia 2015

Niedziela dla włosów (22) z Yves Rocher




Hej dziewczyny!




Niedziela dla włosów tradycyjnie odbyła się w ostatni dzień tygodnia, aczkolwiek miałam ostatnio zbyt mało czasu, by ją opisać, dlatego przychodzę z tym wpisem dopiero dziś.



Co zrobiłam?



- Naolejowałam włosy olejkiem odbudowującym z Yves Rocher na ok. 3 godziny


- Zmyłam go szamponem odbudowującym YR


- Nałożyłam maskę odbudowującą tej samej firmy na 30 minut


- Po tym czasie wszystko spłukałam i osuszyłam włosy bawełnianą koszulką


- Następnie rozczesałam je, a na końcówki nałożyłam jedwab w płynie GP


- Wyschły naturalnie




Efekty?




Muszę przyznać, że uwielbiam tę serię Yves Rocher! Kosmetyki te nie zawierają silikonów. Mają w składzie olejek jojoba, który moje włosy bardzo lubią. Na blogu na pewno pojawią się recenzje tych produktów.



Może zdjęcie tego nie oddaje, ale włosy wyglądały po takim SPA bardzo dobrze. Były niesamowicie lśniące i mięciutkie. Oprócz tego, że pięknie pachniały, były widocznie odżywione, a skręt bardziej zdefiniowany.










Lubicie kosmetyki do włosów Yves Rocher?
Co dobrego zrobiłyście dla włosów tej niedzieli?
Pozdrawiam,
Storm.


poniedziałek, 22 grudnia 2014

Niedziela dla włosów (20) - maska DIY na bazie jogurtu naturalnego i podsumowanie akcji Eter ,,Zapuszczaj wytrwale...''



Witajcie!



To już dwudziesta niedziela dla włosów na blogu! Uwielbiam tę serię, mam nadzieję, że Wy też :)
Niedziela odbyła się oczywiście wczoraj, ale ze względu na przeziębienie i ogólne osłabienie dopiero dziś ją publikuję. No ale do rzeczy:



Co zrobiłam?



  • Przygotowałam maskę - 1 łyżka jogurtu naturalnego + 1 łyżka balsamu domowego Babuszki Agafii + 1 łyżka oliwy z oliwek + pół łyżki kakao + pół łyżki miodu + kilka kropel olejku rycynowego

  • Wszystko dokładnie wymieszałam ze sobą i nałożyłam na całe włosy na godzinę

  • Mieszankę zmyłam żelem Facelle i na 10 minut nałożyłam jeszcze odżywkę Garniera mango i kwiat tiare

  • Po spłukaniu osuszyłam włosy bawełnianą koszulką, wtarłam w nie odrobinę odżywki b/s Ziai do codziennej pielęgnacji, a następnie rozczesałam grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami

  • Na końcówki poszedł jak zwykle jedwab w płynie GP ;)



Efekty?



Szału nie ma ;) Ale źle też nie jest. Włosy są nawilżone i odżywione. Pierwszy raz od kilku dni są aż tak miłe w dotyku, bardzo miękkie. Skręt jest mocniej podbity. Włosy po tej niedzieli wyglądają tak jak zazwyczaj, nie brak im objętości, ale wydawało mi się, że maska lepiej na nie wpłynie. Odżywka Garniera jak zwykle pozostawiła po sobie piękny zapach i gładkość ;)








Akcja ,,Zapuszczaj wytrwale...'' u Eter dobiegła końca. Jakie efekty uzyskałam u siebie?
Wrzesień - 2.7 cm - duży przyrost po stosowaniu suplementu Skrzypstrong, więcej przeczytacie TU
Październik - 1 cm
Listopad - 1.5 cm
Grudzień - 0,5 cm (bo tylko kilkanaście dni)



Razem 5.7 cm, czyli prawie 6 ;) W ostatnich miesiącach odpuściłam sobie i nie byłam systematyczna w suplementacji i wcierkach. Od czasu do czasu na głowie lądował olejek łopianowy Elfa Pharm z aktywatorem wzrostu oraz woda brzozowa z Isany. Myślę, że gdybym bardziej się postarała, przyrost byłby większy. Mimo wszystko jestem zadowolona, bo różnicę w długości włosów widać gołym okiem. Prawie 6 cm to jak dla mnie dobry wynik. Teraz niestety będę musiała pozbyć się kilku centymetrów, ponieważ moje końcówki są już suche i strączkują się :/ Myślę również nad mocniejszym pocieniowaniem bądź ścięciem końców w ,,V''. Co myślicie?



Tak włosy wyglądały na samym początku akcji:







Oczywiście kolor jest trochę przekłamany, bo zdjęcie było robione w naturalnym świetle (słońce wróć!). Jak widać, krótsze włosy zupełnie inaczej się u mnie układają. Są bardziej puszyste. Gdy są dłuższe, stają się cięższe, trochę smętne, nie fruwają już tak we wszystkie strony. Uważam, że włosom przyda się podcięcie, nabiorą lekkości i świeżości.




Uczestniczyłyście w akcji zapuszczania włosów?

Pozdrawiam serdecznie,
Storm.


piątek, 14 listopada 2014

DIY - domowa maska na włosy z żółtkiem


Cześć!



Ostatnio skarżyłam się Wam, że moje kosmyki są spuszone i niesforne. Udało mi się to okiełznać dzięki powyższej masce.
Zapewne wiele z Was doskonale ją zna, ale myślę, że przypomnienie na pewno się przyda.
Moje włosy ją uwielbiają, dlatego uznałam, że jest warta polecenia ;)



Czego potrzebujemy do wykonania maski?









  • żółtko jaja kurzego

  • trochę gotowej maski do włosów (ja wybrałam maskę Isany z olejkiem arganowym, ponieważ solo zupełnie się nie sprawdza)

  • łyżeczka oliwy z oliwek

  • łyżeczka oleju rycynowego

  • sok wyciśnięty z połowy cytryny










Wszystko należy dokładnie wymieszać ze sobą. Maseczka powinna wyglądać tak:











Ja zazwyczaj nakładam ją na włosy na godzinę. Potem myję włosy delikatnym szamponem.



Jakie efekty zaobserwowałam na moich włosach po tej masce?



Przede wszystkim wizualnie było ich więcej. Były bardzo puszyste, ale nie spuszone, również miękkie, niesamowicie błyszczące, mięsiste i odżywione. Skręt bardzo fajnie podbity. Włosy nawet na trzeci dzień po umyciu wyglądają bardzo dobrze. Jeśli obawiacie się zapachu żółtka na suchych już włosach - to według mnie jest to jedyny minus maski. Rzeczywiście po umyciu czuć odrobinę ten zapach, ale na pewno można sobie z nim poradzić ;)



Tu możecie zobaczyć jak moje włosy wyglądają po takiej bombie odżywczej:








Znacie tę maskę? Używałyście?
Pozdrawiam Was serdecznie,
Storm.

piątek, 26 września 2014

Maska nawilżająca do włosów z olejkiem arganowym Isana - hit czy kit?



Witajcie!



Tę maskę kupiłam stosunkowo niedawno, bo w minione wakacje. Zachęcona pozytywnymi opiniami i bardzo niską ceną, postanowiłam że też muszę ją wypróbować. Na szczęście już jest na wykończeniu, więc uznałam, że dziś ją zrecenzuję :)







Od producenta i skład:








Skład maski całkiem w porządku, ale moje włosy zdecydowanie nie lubią się z większą ilością humektantów, a i olejek migdałowy też ostatnio za bardzo im nie odpowiada.



Opakowanie:



Żółta, poręczna i wygodna do trzymania w dłoni tubka o pojemności 150 ml.



Zapach:



Przyjemny, świeży, typowy dla drogeryjnych odżywek, niedrażniący.



Konsystencja i wydajność:



Zbita, gęsta konsystencja charakterystyczna dla maski. Na moje włosy muszę użyć jej bardzo dużo. Według mnie nie jest ani trochę wydajna. Mam ją ok. 2,5 miesiąca, używam sporadycznie, najwyżej raz na dwa tygodnie, a maska jest już na wykończeniu. Słabo...



Cena i dostępność:



Maska jest bardzo tania, bo kosztuje zaledwie 4,99 zł. Dostępna w Rossmanie.



Działanie:




Muszę przyznać, że bardzo zawiodłam się na tej masce. Oczekiwałam wspaniałego nawilżenia, wygładzenia, nabłyszczenia włosów, a co uzyskałam? Za każdym razem matowe, spuszone, lekkie włosy o nierównomiernym skręcie. Tu możecie zobaczyć efekty po użyciu tej maski: KLIK i KLIK.
Próbowałam zużyć maskę do emulgowania oleju, marne efekty. Tuningowałam ją półproduktami, też źle. Cały czas puch nie do ujarzmienia.



Słyszałam o masce wiele pozytywnych opinii, wiele dziewczyn bardzo sobie ją chwali. Moim włosom niestety w ogóle nie przypadła do gustu, totalny kit. Nie zakupię jej ponownie.



Używałyście tej maski?
Może u Was sprawdziła się lepiej?
Pozdrawiam, Storm.

wtorek, 16 września 2014

DIY - jabłkowa maska na włosy





Zainspirowana wpisem bez senności postanowiłam również wykonać domową maskę jabłkową :) Trochę zmodyfikowałam przepis, ale efekt wyszedł bardzo fajny :)



Jak zrobiłam maskę?

  • Pół jabłka (razem ze skórką) pokroiłam na kawałki i dokładnie zblendowałam
  • Dodałam pół łyżeczki miodu i odrobinę maski Alterry z granatem
  • Do tego wlałam ok. 10 kropelek olejku Babydream fur Mama oraz tyle samo olejku rycynowego
  • Dodałam ok. pół łyżeczki soku z cytryny
  • Dokładnie wszystko zmieszałam i nałożyłam na całe włosy
  • Zmyłam po 40 minutach żelem Facelle



Efekt?



Maska przede wszystkim dobrze spłukała się z włosów, więc bez obaw :) Należy po prostu dokładnie zblendować jabłko, tak aby było jak najmniej grudek.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po wyschnięciu włosów to niesamowity blask i nawilżenie. Włosy są miękkie, puszyste i mięsiste. Skręt niestety jest trochę rozluźniony.



Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia, bo nie miałam nikogo do pomocy, a z przodu nie potrafię sobie dobrze uchwycić włosów :<



Maskę na pewno jeszcze raz powtórzę, bo zauważyłam, że moje włosy bardzo lubią takie domowe mazidła, zwłaszcza z dodatkiem oleju rycynowego.


Jeżeli nie jesteście zagorzałymi fankami smaku jabłek tak jak ja, użyjcie je na włosy, naprawdę polecam :D



Pozdrawiam,
Storm.

niedziela, 14 września 2014

Niedziela dla włosów (10) - peeling cukrowy


Cześć!


Z góry muszę
Was przeprosić za zdjęcie słabej jakości po dzisiejszej niedzieli dla włosów. Niestety nie miałam już czasu, by powtórzyć ,,sesję'', dlatego mam tylko jedną fotkę :(
Dziś postanowiłam, że muszę bardziej zadbać o skórę głowy, dlatego głównym punktem SPA był peeling cukrowy.



Co zrobiłam?


  • Naolejowałam włosy olejem lnianym na ok. 2-3 godziny

  • Zmyłam go Facelle i przy okazji zrobiłam peeling
    cukrowy
    skalpu (do miseczki wsypałam trzy łyżki cukru i dolałam odrobinę szamponu, wymieszałam, następnie wykonałam kilkuminutowy peeling skalpu)

  • Następnie nałożyłam na włosy maskę Isany z olejkiem arganowym, do której dodałam 5 kropelek oleju ze słodkich migdałów

  • Spłukałam to po 20 minutach

  • Ostatnie płukanie to roztwór - pół litra przegotowanej wody + sok z połowy cytryny

  • Wysuszyłam włosy bawełnianą koszulką

  • Nałożyłam trochę odżywki b/s Joanny z makiem i bawełną

  • Rozczesałam włosy, w końcówki wtarłam kroplę jedwabiu GP

  • Chwilę pougniatałam włosy koszulką



Efekty?



Spodziewałam się, że maska Isany znów spuszy moje kosmyki. Nie myliłam się. Od razu po wyschnięciu włosy były napuszone. To pewnie za sprawą gliceryny już na trzecim miejscu w składzie, za którą moje włosy nie przepadają.
Tu moje pierwsze podejście do tej maski i również nieudane. Jak widać wersja z olejem arganowym w ogóle nie podpasowała moim włosom.Włosy są jednak błyszczące i wyglądają bardzo zdrowo. Skalp w końcu ,,oddycha''. Lubię to uczucie po peelingu. Niestety kosmyki wiszą smętnie, są jakby tępe, skręt nierównomierny. Po kilku godzinach puch zniknął. Jakoś będę musiała zużyć tę maskę Isany. Jako emulgator oleju sprawdziła się w porządku.
Tu możecie zobaczyć jako taki efekt:











Jak prezentują się Wasze włosy tej niedzieli?
Mam nadzieję, że trochę lepiej niż u mnie :D
Pozdrawiam Was gorąco,
Storm.




niedziela, 7 września 2014

Niedziela dla włosów (9) - Maska Marion do włosów w odcieniach czerwieni



Cześć!


Ostatnio moje włosy miały gorsze dni. Wyglądały na obciążone, oblepione. Raz też nie udało mi się domyć z nich oleju. Postanowiłam więc, że ich oczyszczenie będzie najlepszym rozwiązaniem na tę niedzielę.



Co zrobiłam?


  • Umyłam skalp i włosy szamponem ,,zdzierakiem'' Eva Nature Style tatarowo-chmielowym

  • Nałożyłam na 40 minut maskę Marion do włosów w odcieniach czerwieni z makiem i hibiskusem, o której pisałam już TU

  • Po spłukaniu maski, osuszyłam włosy bawełnianą koszulką, nałożyłam na nie odrobinkę odżywki b/s Ziai do codziennej pielęgnacji

  • Rozczesałam włosy, a na końcówki nałożyłam jedwab w płynie GP

  • Gdy podeschły wtarłam w nie dosłownie kropelkę kuracji arganowej z Avonu, by trochę je ujarzmić



Efekty?


Włosy niesamowicie lśniące, miękkie i gładkie. Maska Marion ożywiła ich kolor, co bardzo mi się podoba i pozostawiła na nich ładny zapach. Są również bardzo puszyste, ale niestety niektóre pasma trochę się spuszyły. Skręt jest w porządku.

















Jak Wasze niedziele dla włosów?
Udane czy może jednak nie?
Piszcie!
Buziaki,
storm.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Niedziela dla włosów (6) - płukanka z mąką ziemniaczaną


Witajcie!



Ostatnio na blogu Anwen podpatrzyłam pomysł na świetną płukankę z dodatkiem mąki ziemniaczanej.
Faza na płukanki jest u mnie grana już od dłuższego czasu, toteż ta również została przeze mnie wypróbowana :)
Zapraszam do przeczytania.



Co zrobiłam?



  • Naolejowałam włosy oliwą z oliwek na 3 godziny (moje pierwsze podejście do oliwy)

  • Umyłam włosy Facelle

  • Maska Alterry granat i aloes na 20 minut

  • Zmyłam maskę, a następnie uraczyłam włosy płukanką - na litr wody wsypałam jedną łyżkę mąki ziemniaczanej, dokładnie wymieszałam i opłukałam włosy

  • Włosy osuszyłam bawełnianą koszulką, nałożyłam odrobinę odżywki b/s Joanny Naturii pokrzywa i zielona herbata, rozczesałam grzebieniem, a w końcówki wtarłam kropelkę silikonowego serum z Avonu

  • Ugniatałam włosy koszulką przez około minutę.



Efekty?



Włosy niesamowicie miękkie, a zarazem sypkie i puszyste (zasługa maski), no i oczywiście gładkie (płukanka). Jedyne do czego mogę się przyczepić, to lekki puch i dziwny skręt (zasługa pogody jaka panuje na zewnątrz). Włosy są też bardzo mięsiste, ale niestety blask nie powala :(
Mimo wszystko jestem zadowolona. Oliwę jeszcze będę testować samą, bo jak na razie nie widzę jakichś szczególnie świetnych efektów.
Tu zdjęcia:









A co Wy dobrego zrobiłyście dla swoich włosów w ten weekend?
Pozdrawiam,
storm.



wtorek, 5 sierpnia 2014

Regenerująca maska ożywiająca kolor, do włosów w odcieniach czerwieni, Marion

Cześć!


Ostatnio zobaczyłam w supermarkecie maskę Marion ożywiającą kolor do włosów farbowanych i uznałam, że koniecznie muszę ją wypróbować! Co prawda ja swoje tylko hennuje i to na rudo, a nie czerwono, ale i tak postanowiłam wypróbować tę oto maskę:





Co mówi nam o niej producent?

Dzięki niskiej cenie opakowania produktu, formule dwukrotnego użycia oraz zawartym ekstraktom i specjalnie dobranym, delikatnym barwnikom  przedłużysz trwałość koloru i  jednocześnie zregenerujesz włosy w niewiarygodnie niskiej cenie. Maska dostępna w 3 rodzajach: do włosów w odcieniach blondu, brązu, czerwieni .Stosowana raz w tygodniu pozwala zachować intensywny kolor i blask, aż do następnego farbowania.

Ekstrakt z hibiskusa i maku polnego nada włosom w odcieniu czerwieni wyjątkową głębię koloru oraz przywróci ich piękny połysk.

  • Ożywi i rozświetli kolor włosów farbowanych

  • Chroni pigment przed zbyt szybkim utlenianiem

  • Odżywi je i zregeneruje

  • Chroni przed szkodliwym działaniem promieniu UV

  • Nada włosom wyjątkowy połysk



Skład:


Aqua, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Hydrolyzed Keratin, Isopropyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Ascorbyl Palmitate, Polyquaterium-10, Panthenol, Tocopheryl, Glycerin, Papaver Rhoeas Petal Extract, Hibiscus Sabdarifa Flower Exctract, Parfum, Polyquaternium-59 (and) Butylene Glycol, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) methylisothiazolinone, Methylparaben, Propylparaben, Basic Red 51, 3-Nitro-P-Hydroxyethylaminophenol, Citric Acid, Triethanolamine, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate 


Opakowanie:



Maska mieści się w dwóch saszetkach o pojemności 20 ml każda. Mi jedna saszetka wystarczyła na raz.



Zapach:



Na początku byłam lekko zdziwiona, bo przypominał mi jakieś leki/syrop na przeziębienie. Na włosach jest trochę inny. Przyjemny, słodkawy. Utrzymuje się po spłukaniu.



Konsystencja i wydajność:


Maska jest gęsta, nie spływa z dłoni i z włosów. Jej kolor jest bardzo intensywnie czerwony i spotkałam się z opiniami, że brudzi wszystko dookoła, ale ja uważam, że wystarczy umiejętnie ją nałożyć i wszystko będzie w porządku. Łatwo ją zmyć z dłoni.
Każda saszetka ma 20 ml. Przy moich gęstych włosach jedna ledwo wystarczyła. Na bardzo długie zapewne trzeba by użyć od razu dwie saszetki.



Cena i dostępność:


Cena maski waha się w zależności od sklepu w granicach 2,50 - 4 złote. Można ją kupić w Naturach, osiedlowych sklepikach i drogeriach albo w supermarketach.



Działanie:


Maska w ogóle nie zmieniła mi koloru włosów na czerwony, z czego koniec końców się cieszę :D Jednak ożywiła kolor, jest bardziej wyrazisty i złotawy. Producent pisze, by maskę spłukać po 10-15 minutach. Ja trzymałam ją na włosach ok. 30 minut dla lepszego efektu. Po spłukaniu poczułam niesamowitą miękkość i gładkość. Ponadto włosy pięknie pachną i są dociążone. Na skręt maska w ogóle nie wpłynęła. Niestety są trochę spuszone i nie zauważyłam mocniejszego blasku.
Tu włosy po wyschnięciu:









Maskę na pewno jeszcze raz wypróbuję, bo została mi jedna saszetka. Daje fajny efekt ożywienia koloru, gładkości i miękkości. Niestety nie regeneruje włosów jak obiecywał producent. Kusi mnie jeszcze przetestowanie maski do włosów farbowanych w odcieniach brązu. Pewnie ją zakupię. Szkoda, że nie ma nic dla rudości.


Używałyście masek Mariona do farbowanych włosów?
A może zamierzacie?
Piszcie!
Buziaki,
storm.


piątek, 18 lipca 2014

Jak sprawdził się u mnie ulubieniec włosomaniaczek? Czyli recenzja maski Alterra Granat i Aloes


Cześć!

Dziś przygotowałam dla Was recenzję maski, którą znają wszystkie włosomaniaczki - Alterra maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych, granat i aloes. Była to pierwsza maska, którą kupiłam jako początkująca włosomaniaczka. Niektórzy ją kochają, niektórzy wręcz nienawidzą, a innym jest obojętna. Jak sprawdziła się u mnie? Zapraszam do lektury.





Od producenta:

Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Do produkcji maski nawilżającej do włosów Alterra zastosowaliśmy specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości:
wartościowa kompozycja pielęgnująca z wyciągami z aloesu*, granatu* i kwiatów akacji* dodatkowo pielęgnuje włosy, nawilża je i dostarcza włosom zniszczonym nowej energii.
*z kontrolowanej biologicznej uprawy.


Stosowanie: 1 x w tygodniu wmasowywać w mokre włosy
, pozostawiać na czas odpowiedni do ich potrzeb i spłukać dostateczną ilością wody. Wypróbuj również nasz szampon nawilżający Alterra z granatem i aloesem.

                                            Gwarantowane cechy produktu:

  • nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących
  • bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych
  • dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie
  • produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego

Skład:

Aqua (woda), Alcohol*(alkohol pełniący funkcję konserwującą), Cetearyl Alcohol (emolient), Stearamidopropyl Dimethylamine (substancja powierzchniowo-czynna, zmywalna wodą), Glycerin (gliceryna), Glycine Soja Oil* (olej sojowy), Sodium Lactate (mleczan sodu, substancja nawilżająca), Punica Granatum Seed Oil*(olej z pestek granatu), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea, emolient tłusty)*, Carthamus Tinctorius Oil* (olej z nasion krokosza barwierskiego), Ricinus Communis Oil*(olej rycynowy), Punica Granatum Extract*(ekstrakt z granatu), Aloe Barbadensis Extract* (ekstrakt z aloesu), Acacia Farnesiana Extrakt* (ekstrakt z kwiatów akacji), Panthenol (pantenol), Panthenyl Ethyl Ether, Lauroyl Sarcosine (naturalna substancja powierzchniowo czynna), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Tocopherol (witamina E), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Ascorbyl Palmitate (zamiennik witaminy C), Parfum**(zapach), Linalool**(zapach), Limonene (zapach)**, Geraniol (zapach)**, Citronelloll (zapach)**, Citral (zapach)**. (14.04.2011)
* składniki pochodzące z upraw ekologicznych
** naturalne olejki eteryczne



Skład jest piękny. Mocno emolientowy. Mnóstwo olejków i nawilżaczy, gliceryna wysoko w składzie. Nie posiada silikonów. Niestety na drugim miejscu mamy alkohol, który na dluższą metę może mocno wysuszyć włosy, dlatego nie polecam zbyt częstego stosowania tej maski.




Opakowanie:


Wysoka tubka wykonana z białego, miękkiego plastiku o pojemności 150 ml. Łatwa i wygodna w obsłudze.


Zapach:


Jak dla mnie przepiękny! Bardzo słodki, jakby owocowo-kwiatowy. Niestety po spłukaniu nie utrzymuje się na włosach.


Konsystencja i wydajność:

Produkt ma biały kolor i jest dosyć rzadki, ale nie spływa z włosów. Jednak muszę go nałożyć dużo, by poczuć działanie, dlatego za wydajność daję mu mały minus.


Cena i dostępność:

Maskę kupić można tylko w Rossmanie. Regularna cena to ok. 9 zł. Ale często jest na nią promocja i wtedy możemy ją dorwać za jedyne 6 zł. Cena zachęcająca ;)


Jak działa?

U mnie maska sprawdziła się bardzo dobrze. Zazwyczaj nakładam ją na 20-40 minut. Uwielbiam ją za to, że włosy są po niej niesamowicie sypkie, jak po żadnej innej masce! Są bardzo miękkie, czuć nawilżenie, nie obciąża włosów i ogólnie wizualnie wyglądają lepiej. Są takie lekkie i puszyste. Niestety nie zauważyłam, żeby włosy były po niej bardziej błyszczące.
Maska ma u mnie plusy za naturalny skład, dobre działanie, wygodne opakowanie, dostępność, cenę i obłędny zapach :)
A minusy niestety za wydajność, alkohol wysoko w składzie i brak nabłyszczenia włosów.


Ogólnie maska bardzo mi się spodobała, zawsze mam ją w swoich zbiorach :) Zdecydowanie warto ją wypróbować, zwłaszcza że cena nie jest wygórowana.


Pewnie znacie tę maskę, jak sprawdziła się u Was?
Czy może jeszcze nigdy jej nie próbowałyście?
Lubicie kosmetyki Alterry?
Buziaki,
storm.