Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 maja 2015

Ulubieniec - odżywka odbudowująca z olejem jojoba Yves Rocher - recenzja





Cześć!


Na początku przepraszam za długą nieobecność na blogu, ale dopiero skończyłam pisać wszystkie egzaminy - maturę mam już za sobą :) Teraz mam chwilę ,,pomaturalnego'' odpoczynku i dlatego przychodzę do Was z recenzją naprawdę dobrej odżywki Yves Rocher.









Od producenta i skład:







Producent napisał, że odżywka jest do włosów bardzo suchych lub kręconych. Uważam jednak, że może sprawdzić się w codziennej pielęgnacji także u dziewczyn z włosami normalnymi.



Skład: Aqua, Cetyl Alcohol (emolient), Stearyl Alcohol (emolient), Behentrimonium Chloride (ułatwia rozczesywanie), Simondsia Chinesis (Jojoba) Seed Oil (olej jojoba), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej migdałowy), Isopropyl Alcohol (konserwant, rozpuszczalnik), Sodium Benzoate (konserwant), Parfum/Fragrance (zapach), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk), Citric Acid (kwas cytrynowy, naturalny konserwant), Panthenol (witamina B5)



Skład bez silikonów i parabenów. Bogaty w emolienty. Na końcu składu wzmacniająca i nawilżająca witamina B5. Niestety posiada też alkohol izoprylowy, który może przesuszać.



Opakowanie:


Miękka, 150 mililitrowa tubka, którą możemy postawić ,,na głowie''. Widać przez nią ile zostało kosmetyku w opakowaniu.



Zapach:

Cała seria odbudowująca pachnie tak samo - bardzo słodko i przyjemnie. Jeden z piękniejszych zapachów z jakimi miałam do czynienia przy produktach do włosów :) Niestety po spłukaniu nie utrzymuje się na włosach.



Konsystencja i wydajność:



Odżywka ma dosyć gęstą, kremową konsystencję, ale łatwo rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich ;) 150 mililitrowa tuba nie starcza na zbyt długo przy włosach takiej długości jak moje. Za wydajność mały minus.



Cena i dostępność:

Odżywkę kupimy stacjonarnie w sklepach Yves Rocher i w sklepach internetowych. Kosztuje ok. 11-12 złotych, więc cena naprawdę zachęca ;)



Działanie:

Czyli to, co w tym produkcie najlepsze. Odżywka po każdym stosowaniu sprawiała, że włosy były wygładzone, mocno nawilżone, miękkie i niesamowicie lśniące. Zero puchu, ale za to bardzo puszyste i przyjemne w dotyku. Dodatkowo podbijała skręt. Zero obciążenia i przecudowny zapach.



Odżywka odbudowująca to mój pewniak. Na pewno jeszcze kiedyś ją kupię, ale na razie mam ochotę na testowanie innych produktów Yves Rocher.





Testowałyście tę odżywkę?
A może macie ochotę? Naprawdę polecam :)
Pozdrawiam,
Storm.



sobota, 4 kwietnia 2015

Recenzja olejku odbudowującego Yves Rocher



Witajcie!


Jak wiecie olejek, o którym zamierzam dziś Wam opowiedzieć jest jednym z moich włosowych ulubieńców. Dziś macie okazję dokładnie dowiedzieć się dlaczego tak go sobie chwalę :)







Od producenta i skład:







Mieszanina kilku cennych olei. Słonecznikowy, rzepakowy, rycynowy, jojoba, babassu i makadamia.



Opakowanie:


Ładna, plastikowa, brązowa buteleczka o pojemności 150 ml. Zakręcana plastikowym, brązowym korkiem. Produkt wydobywamy przez malutką dziurkę, która niestety nie każdemu przypadnie do gustu, przez to, że wylatuje przez nią mało olejku. Dzięki przezroczystemu opakowaniu widzimy jak dużo produktu nam zostało.



Zapach:



Tak jak cała seria odbudowująca - słodki, bardzo ładny, trudno dokładnie określić. Trochę jakby kakaowy. Nie jest drażniący. Mnie bardzo się podoba ;)



Konsystencja i wydajność:


Konsystencja oleista, gęstawa. Typowa dla tego typu kosmetyku. Olejek jest wydajny. Starczył mi na pół roku przy regularnym stosowaniu - raz w tygodniu.



Cena i dostępność:


Olejek można kupić w stacjonarnych i internetowych sklepach Yves Rocher za ok. 25 złotych. 22 złote w promocji. Uważam, że jest to wysoka cena jak na tego typu produkt. Mimo wszystko olejek jest jej wart.



Działanie:


Odbudowujący olejek bardzo przypadł mi do gustu ;) Moje włosy się z nim polubiły. Dobrze na niego reagowały. Olejek nakładałam zazwyczaj przed myciem na minimum godzinę na suche włosy. Były po nim lśniące, zdyscyplinowane, miłe w dotyku i doskonale nawilżone. Dla moich suchych z natury, kręconych włosów był strzałem w dziesiątkę! Włosy nie puszyły się po nim. Wręcz przeciwnie - były gładkie i zarazem ,,mięsiste''. Także jako dodatek do masek i odżywek sprawdzał się bardzo dobrze. Wzmacniał działanie innych kosmetyków sprawiając, że włosy były bardziej dociążone i wygładzone. Kropelka na suche włosy ujarzmiała je i dyscyplinowała, a zarazem zabezpieczała przed działaniem pogody i zniszczeniami mechanicznymi. Zapach produktu umilał aplikację, szkoda jednak, że nie czuć go po spłukaniu. Nie jest to jednak dla mnie aż tak ważny aspekt. Całość produktu na duży plus! No może poza ceną, która uważam, że jest jednak odrobinę za wysoka ;d, ponieważ w tej cenie można kupić większe opakowania równie dobrych olei. Podsumowując, polecam gorąco ten produkt!



Znacie ten olejek?
Jak sprawdził się u Was?
Pozdrawiam i zarazem życzę wesołych, udanych Świąt spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół ;)
Storm.



sobota, 28 lutego 2015

Balsam na cedrowym propolisie Babuszki Agafii - czy moje włosy go pokochały?




Witajcie!



Ten balsam od początku włosomaniactwa był moim must have. Słyszałam o nim najcudowniejsze opinie, zwłaszcza od dziewczyn o suchych, wysokoporowatych włosach tak jak moje. Postanowiłam, że i ja muszę go przetestować. A nuż stanie się moim włosowym ulubieńcem ;)






Od producenta i skład:






Jak widać wiele wspaniałości.
Znajdziemy tu żywicę, wosk pszczeli, pyłek kwiatowy, proplis cedrowy, ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, sosnę zwyczajną. żywicę jadłową, berberys syberyjski, przetacznik lekarski, znów pyłek kwiatowy, żeń szeń, aralię, centurię zwyczajną, pyłek z szyszek cedrowych, organiczny wosk kwiatowy, olej cedrowy, olej z maliny krzemionki oraz wyciąg z propolisu.
Na końcu składu możemy dostrzec alkohol benzylowy, aczkolwiek jest on za zapachem, zapewne w bardzo małej ilości.



Opakowanie:


Duża, twarda, 600 mililitrowa butla. Niestety nie możemy dostrzec przez nią, ile zostało nam kosmetyku. Design taki jak większość kosmetyków Babuszki Agafii - babciny, ale przyjemny. Butla ma ciekawy otwór, przez który łatwo wydobyć produkt, ale tylko wtedy, gdy jest go dużo w opakowaniu.



Zapach:


Mi bardzo przypadł do gustu. Jest intensywny, kwiatowy, trochę jak perfumy. Niestety po spłukaniu jest słabo wyczuwalny.



Konsystencja i wydajność:


Balsam ma śliczny, różowawy kolor. Jest dosyć rzadki i lejący, ale mi nie przeszkadza taka konsystencja produktu dopóki nie spływa z włosów ;d.
600 mililitrowa butla jest bardzo wydajna. Stosuję balsam mniej więcej raz w tygodniu, ostatnio nawet częściej, mam go prawie pół roku, a jest go jeszcze połowa ;)




Cena i dostępność:


Produkt kupimy w sklepach internetowych z rosyjskimi kosmetykami bądź w sklepach stacjonarnych, w których znajdziemy rosyjski asortyment. Jego cena waha się od 17-22 złotych.




Działanie:



Przyznam szczerze, że zawiodłam się na nim. Balsam miał być niesamowitym produktem, który odżywi, wygładzi i nada blasku moim włosom. Z początku, gdy dopiero zaczęłam go używać, puszył mi włosy. Były one suche i bezkształtne. Ostatnio dałam mu jeszcze jedną szansę i sprawował się lepiej. Dostatecznie wygładzał włosy, ale nic poza tym. Nadal wyglądały na suche, trochę spuszone i totalnie niedociążone. Myślę, że taka dawka ziół dla moich włosów to zdecydowanie za dużo.
Teraz używam balsamu do emulgowania oleju. W tej roli sprawdza się dosyć dobrze, nie mam zastrzeżeń. Pomaga domyć olej. Raz użyłam go do mycia całych włosów, a wypadł tak: KLIK, czyli lekko ujmując: nie najlepiej.
Zauważyłam też, że lepiej sprawuje się nakładany na 2-3 minuty niż na dłuższy czas. Zamierzam go dalej używać do emulgowania oleju i to byłby koniec mojej znajomości z tym balsamem ;d



Podsumowując, na plus tylko wygładzenie, wydajność i zapach. Reszta niestety do bani.



Znacie ten balsam?
Może używałyście tego na kwiatowym propolisie? Polecicie go?
Pozdrawiam,
Storm.




sobota, 10 stycznia 2015

Domowy balsam ziołowy Babuszki Agafii do codziennej pielęgnacji - recenzja



Cześć!


Lubicie rosyjskie kosmetyki? Przyznam szczerze, że jako początkująca włosomaniaczka byłam ich bardzo ciekawa. Wiele dziewczyn pisało, że rosyjskie kosmetyki działają cuda na ich włosach. Ciągle było mi nie po drodze z ich kupnem, ale odkąd w moim mieście otworzyli sklep z rosyjskimi i niemieckimi kosmetykami, mój arsenał odżywkowo-maskowy zdecydowanie się powiększył ;) Dziś pod lupę weźmiemy domowy balsam ziołowy Babuszki Agafii. Zapraszam do przeczytania recenzji.







Od producenta i skład:










Skład jest oparty na wodzie strukturyzowanej o właściwościach deszczówki oraz na 17stu rosyjskich ziołach.



Opakowanie:


Balsam zamknięty jest w 350 ml plastikowej butelce o ,,babcinym'', acz przyjaznym designie. Otwór, przez który go wydobywamy jest jednak trochę za duży i trudno dozować ilość wydobywanego kosmetyku.



Zapach:

Mocno ziołowy. Dla niektórych może być aż zbyt drażniący. Mi bardzo nie przeszkadza. Jest trochę wyczuwalny po wyschnięciu włosów.



Konsystencja i wydajność:


Balsam jest złotożółty, dosyć rzadki i lejący, dzięki czemu łatwo jest nim pokryć całe włosy. Jest wydajny. Używam go już ok. 2,5 miesiąca, co prawda nie co każde mycie, ale nadal jest go sporo.



Cena i dostępność:


Balsam możemy kupić w sklepach internetowych z rosyjskimi kosmetykami, a także stacjonarnie - również w sklepach z rosyjskimi kosmetykami. Cena waha się od 13-19 złotych. W zależności gdzie kupujemy. W promocji można dostać go nawet za 10 złotych.



Działanie:


Przyznam szczerze, że bałam się tego kosmetyku. Jest typowo ziołowy i obawiałam się, że przesuszy moje z natury suche kręciołki. Stosowałam go po myciu na 2 minuty, 10 minut i dłużej. Najlepiej sprawdzał się nakładany na krótki czas - około 2-3 minutki. Włosy były po nim miękkie, niesamowicie błyszczały, były odżywione, wygładzone i prezentowały się całkiem dobrze. Niestety jest to odżywka, która nie dociąża dostatecznie moich włosów, ale sprawdza się stosowana od mycia do mycia.



Podsumowując, domowy balsam ziołowy Babuszki Agafii sprawdza się dobrze na moich suchych, wysokoporowatych lokach. Nie ma co się obawiać, że przesuszy włosy. Dobrze sprawdza się jako kosmetyk do codziennego stosowania.



Znacie ten balsam?
Pozdrawiam,
Storm.


środa, 10 grudnia 2014

Masło do ciała odmładzające 'Jagodowa Muffinka' Perfecta SPA - jak sprawdziło się u mnie?



Cześć!



W TYM wpisie obiecywałam, że napiszę dłuższą recenzję masełka Perfecta SPA i oto jest :)



źródło



Od producenta:



Puszyste masło do ciała o doskonałych właściwościach odmładzających i zmiękczających. Zawiera olejek orzechowy, który zapobiega wiotczeniu, uelastycznia i zwiększa sprężystość oraz gładkość skóry. Olejek arganowy regeneruje komórki, ujędrnia i działa przeciwstarzeniowo, a kwas hialuronowy intensywnie nawilża. Przepyszny zapach świeżo upieczonych muffinek z jagodami otula płaszczem radości i spokoju oraz przywołuje wspomnienia z dzieciństwa.



Sposób użycia: Delikatnie wmasować w skórę. Najlepsze efekty uzyskuje się po uprzednim złuszczeniu naskórka peelingiem cukrowym Perfecta SPA.




Skład:




Aqua, Isopropyl Palmitate, Paraffinum Liquidum, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Sodium Hyaluronate, Argania Spinosa Kernel Oil, Glycine Soja Oil, Arachis Hypogaea Oil, Juglans Regia Shell Extract, Carbomer, Acrylates/C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, BHA, Hydroxyacetophenone, Parfum, Cl 42090, Cl 14720.



Skład oparty na parafinie, zawiera olejki - arganowy i orzechowy oraz parę nawilżaczy.



Opakowanie:



Masełko zamknięte jest w 225 mililitrowym plastikowym słoiczku z odkręcanym wieczkiem. Jest wygodne w użyciu. Po odkręceniu widzimy dokładnie ile produktu nam zostało i możemy do końca zużyć całe opakowanie.



Zapach:




Zupełnie innego zapachu spodziewałam się przed otwarciem tego masełka ;) Liczyłam na zapach świeżych muffinek z jagodami, a bardziej przypomina mi on owocowy syrop na kaszel z dzieciństwa. Mimo wszystko jest on bardzo przyjemny, nienachalny, dosyć słodki. Utrzymuje się długo na skórze.




Konsystencja i wydajność:



Produkt jest gęsty, a zarazem lekki i puszysty. Ma bardzo przyjemną konsystencję, dobrze rozprowadza się na skórze. Muszę przyznać, że jest również bardzo wydajny.




Cena i dostępność:



Masełko kosztuje w regularnej cenie ok. 12-15 złotych. Czasami można dorwać je na promocji ;) Jest łatwo dostępne. Można kupić je w większości drogerii, a także w niektórych supermarketach.




Działanie:





Od tego typu produktu oczekuje się przede wszystkim nawilżenia i wygładzenia skóry. W tym przypadku nawilżenie jest bardzo krótkotrwałe. Wchłania się dosyć szybko, ale parafina daje złudzenie gładkości, pozostawia ochronny film na skórze. Zauważyłam jednak, że masełko fajnie ujędrnia skórę, pozostawia ją miękką i miłą w dotyku. Nie ma co się bać, że zostawi tłuste plamy na ubraniach, o ile nie przesadzimy z produktem ;) Co do obietnic producenta i odmłodzenia skóry - trochę to śmieszne, bo jak takie masełko może odmłodzić nam ciało? Dosyć śmiałe stwierdzenie ;) Mimo wszystko bardzo je polubiłam.



Podsumowując, nie przepadam za wszelkimi balsamami i masłami do ciała. Męczy mnie ich aplikacja i trudne wchłanianie się. To masełko ze względu na swój zapach i ciekawe działanie przekonało mnie do jego używania. Dobrze się wchłania i pozostawia skórę mięciutką. Może w przyszłości skuszę się na inne wersje zapachowe.



Znacie to masełko? Lubicie?
Pozdrawiam,
Storm.



czwartek, 27 listopada 2014

Moja podróbka Invisibobble - hit czy kit?



Cześć!




Pewnie każda z Was słyszała już o rewolucyjnych gumkach do włosów Invisibobble. Wyglądają jak kabelki od telefonu bądź jak kto woli - sprężynki :) Ciasno związują włosy, ale nie wyrywają ich i nie sprawiają, że łamią się czy rozdwajają. Nie powodują odgnieceń na włosach, idealnie podtrzymują koczka lub kucyk. Ponadto ładnie wyglądają na nadgarstku jako bransoletki.




Zanim zdecydowałam się, że chcę mieć oryginał tych wspaniałych gumeczek, postanowiłam, że najpierw kupię podróbkę, która jest nieco tańsza i spróbuję czy sprawdzi się na moich lokach.



Gumka wygląda tak:











Z tego co się orientuję jest trochę grubsza i większa od oryginału.



Jak wrażenia po jej użyciu?

Podróbka rzeczywiście jest taka jak opisałam wyżej - idealna do związywania włosów. Nie wyrywa ich, nie ściska zbyt mocno i przede wszystkim nie powoduje żadnych odgnieceń, których bardzo nie lubię. Cena gumki, którą kupiłam była zawrotnie niska - około 3 złote. Co prawda znalazłam ją w sklepie z drobiazgami, więc nie spodziewałam się cudów, ale naprawdę sprawdziła się u mnie bardzo dobrze. Jest bardzo dobrą alternatywą dla zwykłych gumek, które często mają metalowe elementy wyrywające włosy. Jeśli chodzi o ,,sprężynki'' to nic takiego nie ma miejsca.
Fajne jest również to, że te gumki idealnie dopasowują się do włosów, trzymają je i nie zsuwają się.
Teraz zaczynam zauważać, że gumka rozciągnęła się i już nie trzyma tak dobrze moich włosów. Tłumaczy to czas, przez który ją używałam - niemal codziennie przez 5 miesięcy. Myślę, że zakupię jeszcze parę sztuk podróbki, jak również oryginał, którego gama kolorystyczna jest większa. Wtedy będę mogła dokładnie je porównać :)



Miałyście gumkę Invisibobble?
Polecacie?
A może testowałyście jakieś podróbki?
Trzymajcie się ciepło,
Storm.




wtorek, 18 listopada 2014

Odżywka do włosów Garnier mango i kwiat tiare nadająca miękkość - czy warto?





Cześć!




Na blogu już często wspominałam o tej odżywce między innymi przy okazji niedziel dla włosów, więc część z Was pewnie wie, że moje włosy bardzo się z nią polubiły :)
Część dziewczyn chwali sobie szczególnie odżywkę Garniera Awokado i Masło Karite, która  według mnie
również jest bardzo dobra, ale myślę, że tę powyższą także warto wypróbować.








Od producenta:


Wyjątkowa receptura, aby uelastyczniać i nadawać blask włosom normalnym. W lekkiej, nieobciążającej włosów formule odżywka Garnier Ultra Doux łączy mango znane ze swych właściwości uelastyczniających z kwiatem tiare ze względu na przyjemny zapach.



Rezultat:  Twoje włosy stają się wyjątkowo łatwe w rozczesywaniu. Odzyskują swoją elastyczność i witalność. Stają się błyszczące, miękkie w dotyku niczym satyna.



Sposób użycia: Po umyciu włosów szamponem nałóż odżywkę na włosy aż po końce, pozostaw na kilka chwil, następnie spłucz. Dla uzyskania lepszych rezultatów stosuj odżywkę po każdym myciu włosów.



Skład:







W składzie znajdziemy olejki: kokosowy i mango, a także ekstrakt z kwiatów tiare. Odżywka jest typowo emolientowa, ale zawiera również alkohol benzynowy, który często stosowany może przesuszyć włosy.



Opakowanie:




Poręczna, pomarańczowa butelka o pojemności 200 ml. Przyjemna szata graficzna. Fajne jest to, że możemy postawić ją ,,głową do dołu''. Łatwo się ją otwiera.



Zapach:



Przyjemny, słodki, jakby kwiatowo-jogurtowy. Kojarzy mi się z wakacjami.




Konsystencja i wydajność:



Odżywka jest rzadka, wręcz lejąca. Może spływać z włosów. Jest natomiast wydajna. Mam ją od jakichś trzech miesięcy, stosuje maksymalnie 2 razy w tygodniu, a odżywka dopiero teraz zaczęła dobijać dna.



Cena i dostępność:




Możemy kupić ją za ok. 7-8 złotych w drogeriach, a także niektórych supermarketach. Łatwo dostępna, przystępna cena.



Działanie:



Producent obiecuje miękkość włosów. Muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Włosy po tej odżywce są niewiarygodnie miękkie, błyszczące, sprężyste i puszyste. Kolejnym plusem jest zapach, który nawet kilka godzin po spłukaniu utrzymuje się na włosach. Bardzo dobrze wygładza włosy i sprawia, że z łatwością się je rozczesuje. Jakiegoś spektakularnego odżywienia i nawilżenia nie zaobserwowałam, ale efekt wizualny jest zadowalający.



Dla moich niezniszczonych, ale dosyć suchych i kapryśnych włosów odżywka doskonale nadaje się do podtrzymywania efektu od mycia do mycia Jest lekka, przyjemna w użyciu, nie obciąża. Utrzymuje włosy w dobrym stanie.
Czy warto kupić i przetestować? Według mnie warto :)



Znacie tę odżywkę? Lubicie?
Pozdrawiam,
Storm.

wtorek, 11 listopada 2014

Hity i kity września i października



Cześć!



Co powiecie na to żeby co jakiś czas pojawiały się wpisy z kosmetykami godnymi polecenia oraz totalnymi bublami? Coś podobnego do denka.
Dziś przygotowałam dla Was 8 produktów. Na szczęście większość z nich mogę Wam z czystym sumieniem polecić, zapraszam :)











1. Olejek do kąpieli Farmona Tutti Frutti o zapachu jeżyny i maliny - cudo! Jeden z najpiękniejszych zapachów z jakimi miałam do czynienia w tego typu kosmetykach. Przypomina mi cukierki musujące ;) Konsystencja jest typowa dla żeli pod prysznic. Dobrze się pieni, nie wysusza mojej skóry pomimo silnego detergentu w składzie. Może dlatego, że używałam go na zmianę z innymi, delikatniejszymi żelami. Olejek jest mega wydajny! Kosztuje ok. 12 złotych za 500 ml butlę w Rossmanie i Naturze. Polecam też inne linie zapachowe ;)




2. Nawilżający żel pod prysznic Avon Senses with acai berry extract - urzekł mnie jego zapach, ale niestety to koniec jego plusów. Konsystencja galaretowata, dosyć dziwna. Mało wydajny i wcale nie nawilża. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. Nie pamiętam ile kosztował, ale nie więcej niż 10 złotych.




3. Ziaja, Tonik zwężający pory na dzień i na noc z serii Liście Manuka - kolejny kosmetyk, który u mnie się nie sprawdził. Wiem, że wiele dziewczyn go zachwala, ale ja niestety należę do mniejszości, której po tym toniku wyskakuje więcej niespodzianek na twarzy :( Co prawda zapach jest bardzo przyjemny, buteleczka duża i bardzo wydajna, cena niska (ok. 7 złotych), ale ja więcej go nie kupię. Moja skóra jest po nim świecąca, a i zwężenia porów nie zauważyłam.




4. Balsam ziołowy miękki Babuszki Agafii do włosów farbowanych i zniszczonych - moje włosy pokochały go od pierwszego użycia :) Nadaje im blasku i odżywia je. Moje włosy są po nim odżywione, miękkie i kręcą się tak jak lubię. Nałożony nawet na minutę potrafi je ujarzmić i wygładzić. Zapach jest ziołowy, niezbyt przypadł mi do gustu, ale szybko znika z włosów. Butla 350 ml. kosztuje ok. 16 złotych i starcza na naprawdę długi czas. Na pewno kupię jeszcze jedno opakowanie :) !










5. Olejek odbudowujący Yves Rocher - już pisałam o tym jak bardzo go polubiłam :) Ma przepiękny zapach, świetnie nawilża kosmyki i odżywia je. Jest wydajny i według mnie wart swojej ceny. Kosztuje ok. 22 złote za buteleczkę. Do kupienia w sklepach Yves Rocher.



6. Maskara Lovely Curling Pump Up - Doskonale znana w blogosferze, tania i dobra maskara. Świetnie rozdziela rzęsy, nie skleja ich, ale za to wydłuża i podkręca. Jest mocno czarna i trwała. Nie obsypuje się i nie kruszy. Kolejną jej zaletą jest fajna szczoteczka, którą bez problemu się operuje. Jedynym jej minusem jest to, że nie pogrubiała moich rzęs, czego nie lubię w maskarach. Tusz jest bardzo tani - kosztuje ok. 9 złotych w Rossmanie. Starczył mi na bardzo długi czas - kilka miesięcy, więc jest wydajny.



7. Żel do włosów z witaminą B5 - mój idealny żel do ugniatania loków :) Na pewno nie znajdziecie go w drogeriach, jedynie w osiedlowych sklepikach gdzie można kupić go za zawrotną cenę... 1.30 zł!! Żel jest bardzo fajny, ma idealną, niezbyt gęstą konsystencję. Nie wysusza włosów, ale bardzo dobrze utrwala skręt. Jeśli gdzieś go znajdziecie, to kupujcie, jest naprawdę dobry :)



8. Masło do ciała Perfecta SPA Jagodowa Muffinka - jeden z moich kosmetycznych prezentów urodzinowych :) Jak się sprawdził? Dobrze nawilżał, ale nie na długi czas. Dawał złudzenie filmu na skórze - wszystko za sprawą parafiny w składzie. Jego zapach jest bardzo przyjemny, ale nie jest to na pewno zapach jagodowej muffinki. Mi przypomina bardziej owocowy syrop :) Konsystencja jest puszysta i leciutka, bardzo przyjemna. Postaram się napisać jego szczegółową recenzję. Masełko kosztuje ok. 15 złotych za 225 ml.






Znacie któryś z powyższych kosmetyków?
Jak u Was się sprawdziły?
Pozdrawiam,
Storm.

środa, 29 października 2014

Jedwab w płynie Green Pharmacy - recenzja


Witajcie!



Ostatnio posty pojawiają się rzadziej ze względu na brak czasu, czasami również brak weny i chęci. Mam nadzieję, że uda mi się to nadrobić, zmobilizować się i przygotować więcej postów na zapas. Dziś mam dla Was recenzję bardzo fajnego produktu zabezpieczającego końcówki. Jest to jedwab w płynie Green Pharmacy z ekstraktem z aloesu.





                                                


                                                         Od producenta:





Jedwab w płynie, serum na łamliwe końcówki. 100% ekstraktu aloesu. Bardzo silnie skoncentrowane serum wygładza końcówki włosów i przeciwdziała ich rozdwajaniu, dla efektu jednolitych włosów na całej ich długości. Przeznaczone do włosów: cienkich, delikatnych, łamliwych, uwrażliwionych na wskutek działania czynników chemicznych i/lub mechanicznych, przemęczonych zabiegami fryzjerskimi. Dzięki lekkiej formule nie obciąża włosów. Olejki ryżowy i kameliowy regenerują uszkodzoną strukturę włosa i chronią końcówki przed rozdwajaniem. 100% ekstrakt aloesu i olejek cedrowy nawilżają przesuszone partie włosów przywracając im lśniący, zdrowy wygląd.
Sposób użycia: rozprowadzić 1-2 kropelki serum na końcówki suchych lub zwilżonych włosów. Nie spłukiwać.





Skład:






Produkt typowo silikonowy, posiada olejki i ekstrakty, brak wysuszającego alkoholu - idealny produkt zabezpieczający końce.





Opakowanie:



Plastikowa buteleczka o pojemności 30 ml z pompką, która niestety czasami się zacina. Przez opakowanie doskonale widać ile produktu nam jeszcze zostało.





Zapach:




Bardzo przyjemny, słodki. Utrzymuje się na włosach, ale przez niedługi czas.




Konsystencja i wydajność:



Produkt jest gęsty, ale łatwo nakłada się go na włosy. Szybko wchłania się w końcówki, nie pozostawia tłustej warstwy, ale lepiej nie przesadzać z jego ilością. Według mnie jest całkiem wydajny. Mam go ok. 2 miesięcy, a zostało jeszcze pół buteleczki przy codziennym stosowaniu po dwie pompki.




Cena i dostępność:




Jedwab możemy kupić w Rossmanie, Naturze, widziałam go też w Jawie. Kosztuje ok. 7-8 złotych.




Działanie:




Produkt jak najbardziej spełnia swoje zadanie. Zabezpiecza końcówki włosów przez rozdwajaniem i urazami mechanicznym otaczając je ochronną warstewką. Odkąd go używam nie przybyło mi ani jednej rozdwojonej końcówki :) Ponadto bardzo dobrze nawilża. Moje końce trudno zdyscyplinować i ten jedwab również sobie z tym niezbyt dobrze poradził. Za to nie obciąża, włosy są po nim błyszczące i odżywione.
Jego plusami jest również łatwa aplikacja, trudno z nim przesadzić, ale i tak proponuję uważać ;) Jedwab ma fajny, naturalny skład, który nie zrobi krzywdy naszym włosom.





Po skończeniu tego jedwabiu zamierzam testować inne sera. Może trafi się jakieś, które zdyscyplinuje moje niesforne końcówki ;)
Ten powyższy jest wart uwagi i naprawdę go polecam, bo spełnia swoje zadanie - dobrze zabezpiecza końcówki włosów nie obciążając ich.





Miałyście? Jakie są Wasze odczucia?
Pozdrawiam,
Storm.

piątek, 17 października 2014

Moje TOP 3 ulubione oleje do włosów - recenzje



Cześć!



O dobroczynnym działaniu oleju na włosy nie muszę Wam chyba mówić :) Ta forma pielęgnacji jest ze mną od początku włosomaniactwa i to jej zawdzięczam najlepsze efekty. Kluczem w wybraniu odpowiedniego oleju jest poznanie porowatości swoich włosów. Wiele informacji na ten temat znajdziecie np. TU. Moje włosy są z natury wysokoporowate, więc staram olejować je stosunkowo często. Minimum 2 razy w tygodniu, na przynajmniej godzinę.



Od początku mojej przygody z włosomaniactwem stosowałam wiele olejów, te poniższe są jak dotychczas moimi ulubieńcami :)



1. Olej lniany






źródło


Łatwo dostępny, niedrogi olej (za 250 ml zapłacimy około 12 złotych), doskonały do wysokoporowatych włosów. Uwielbiam go za to, że moje loki są po nim sprężyste, elastyczne i pełne blasku. Ponadto olej lniany nasyca ich kolor. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł :)




2. Olej łopianowy z czerwoną papryczką Green Pharmacy










Stosowałam go zarówno na skalp, jak i na długość włosów. Nie zauważyłam, aby stymulował wzrost, nie pojawił się wysyp baby hair, ale za to na długości sprawdził się świetnie :) Włosy były po nim doskonale nawilżone, puszyste i sprężyste, a co najbardziej mnie w nim zachwyciło - podsycał kolor i nadawał włosom czerwonawe refleksy.
Jest on też łatwo dostępny (kupimy go w Rossmanie i Naturze) oraz tani, bo kosztuje ok. 6 złotych za 100 ml.




3. Olejek odbudowujący Yves Rocher

















Olejek odbudowujący YR jest wspaniałą mieszanką różnych olejków, które dobrze sprawdzą się zarówno na włosach wysokoporowatych, jak i niskoporowatych. Bez problemu zmywa się z włosów, pielęgnuje je, nawilża. Włosy są po nim sprężyste, miękkie i bardzo gładkie. A poza tym pachnie przepięknie! Cena nie należy do najniższych (ok. 25 złotych za 150 ml), ale olejek jest wydajny i według mnie wart swojej ceny.




To moja TOP 3, a jaka jest Wasza? Zdecydowanie polecam powyższe olejki dziewczynom, które tak samo jak ja mają kręcone, wysokoporowate włosy. Olejowanie daje świetne efekty błyszczących, nawilżonych i gładkich włosów. Zawsze będę to powtarzać, bo w głównej mierze dzięki nim moje włosy są w o niebo lepszym stanie niż rok temu.



Lubicie te oleje?
Które sprawdzają się na Waszych włosach najlepiej?
Pozdrawiam, Storm.



piątek, 26 września 2014

Maska nawilżająca do włosów z olejkiem arganowym Isana - hit czy kit?



Witajcie!



Tę maskę kupiłam stosunkowo niedawno, bo w minione wakacje. Zachęcona pozytywnymi opiniami i bardzo niską ceną, postanowiłam że też muszę ją wypróbować. Na szczęście już jest na wykończeniu, więc uznałam, że dziś ją zrecenzuję :)







Od producenta i skład:








Skład maski całkiem w porządku, ale moje włosy zdecydowanie nie lubią się z większą ilością humektantów, a i olejek migdałowy też ostatnio za bardzo im nie odpowiada.



Opakowanie:



Żółta, poręczna i wygodna do trzymania w dłoni tubka o pojemności 150 ml.



Zapach:



Przyjemny, świeży, typowy dla drogeryjnych odżywek, niedrażniący.



Konsystencja i wydajność:



Zbita, gęsta konsystencja charakterystyczna dla maski. Na moje włosy muszę użyć jej bardzo dużo. Według mnie nie jest ani trochę wydajna. Mam ją ok. 2,5 miesiąca, używam sporadycznie, najwyżej raz na dwa tygodnie, a maska jest już na wykończeniu. Słabo...



Cena i dostępność:



Maska jest bardzo tania, bo kosztuje zaledwie 4,99 zł. Dostępna w Rossmanie.



Działanie:




Muszę przyznać, że bardzo zawiodłam się na tej masce. Oczekiwałam wspaniałego nawilżenia, wygładzenia, nabłyszczenia włosów, a co uzyskałam? Za każdym razem matowe, spuszone, lekkie włosy o nierównomiernym skręcie. Tu możecie zobaczyć efekty po użyciu tej maski: KLIK i KLIK.
Próbowałam zużyć maskę do emulgowania oleju, marne efekty. Tuningowałam ją półproduktami, też źle. Cały czas puch nie do ujarzmienia.



Słyszałam o masce wiele pozytywnych opinii, wiele dziewczyn bardzo sobie ją chwali. Moim włosom niestety w ogóle nie przypadła do gustu, totalny kit. Nie zakupię jej ponownie.



Używałyście tej maski?
Może u Was sprawdziła się lepiej?
Pozdrawiam, Storm.

czwartek, 11 września 2014

Isana Hair Professional Locken Spulung - czego jej brakuje? Recenzja



Witajcie!

Tę odżywkę mam w swoich zbiorach już od dłuższego czasu. Czy mnie zachwyciła? Do zachwytu jeszcze wiele jej brakuje, ale muszę przyznać, że na moich włosach sprawdziła się baaaardzo dobrze. Niestety podobno brakuje jej na półkach w Rossmanie. Ja też już dawno jej nigdzie nie widziałam. Zapraszam na recenzję :)











Od producenta:
Seria pielęgnacyjna Isana Hair Proffesional umożliwia profesjonalną pielęgnację włosów w domu. Wysokiej jakości receptury wzbogacone wyjątkowymi składnikami dodają włosom nowego blasku. Opracowana specjalnie do kręconych i falowanych włosów odżywka do włosów kręconych wspomaga witalność i naturalną sprężystość loków aż po same końce, ułatwiając w sposób optymalny ich rozczesywanie. Specjalna formuła pielęgnacyjna z pantenolem i prawdziwymi proteinami z pszenicy pielęgnuje zniszczone włosy, dodając lokom blasku. Odżywka dostarcza intensywnego nawilżenia - aby loki wyglądały na zadbane, a skóra głowy była zdrowa.
• ujarzmia kręcone, niesforne włosy • do codziennej pielęgnacji • nie zawiera silikonów i parabenów. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie  pH przyjazne dla skóry.
STOSOWANIE: Wmasować delikatnie w wilgotne włosy, pozostawić na krótko, następnie spłukać. W razie potrzeby zabieg powtórzyć.




Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Glycerin, Stearamidopropyl Dimethylamine, Panthenol, Hydrolized Wheat Protein, Niacinamide, Quaternium-87, Propylene Glycol, Distearoylethyl Hydroxyethymonium Methosulfate, Polyurethane-14, Amp-Acrylates Copolymer, Aminomethyl Propanol, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum, Linalool, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Citric Acid, Lactic Acid, Sodium Hydrixide

Skład dosyć przyjemny. Na czwartym miejscu mamy glicerynę, na szóstym pantenol, na siódmym hydrolizowane proteiny pszenicy. Niestety jest też oblepiacz -
Quaternium-87, przez co odżywka nie jest zgodna z CG. Jest to jednak substancja, która nie nagromadza się na włosach, ułatwia rozczesywanie i dodaje włosom blasku.
Wiele dziewcząt skarży się na proteiny wysoko w składzie - moim włosom one nie przeszkadzają :)



Opakowanie:



Duża, 500 mililitrowa, biało-kremowa tuba, z której produkt łatwo się wydobywa. Przez opakowanie widać ile odżywki nam zostało.



Zapach:

Przyjemny, słodki, ale też trochę świeży. Charakterystyczny dla produktów Isany. Utrzymuje się na włosach po spłukaniu.



Konsystencja i wydajność:

Odżywka jest dosyć rzadka, ale nie przelewa się przez palce. Nie nakładam jej na włosy sporo, tylko tyle aby pokryć je delikatnie od ucha w dół.
Według mnie odżywka jest mega wydajna. Nie używam jej codziennie. Mam ją od marca  i dopiero teraz zaczyna mi się kończyć, więc jest już ze mną pół roku :)



Cena i dostępność:

Regularna cena odżywki to 9.99 zł, ale na promocji możemy kupić ją za jedyne 4.99 zł. Dostępna w Rossmanie.



Działanie:

Nakładam ją zazwyczaj na około 5-10 minut i działanie jest zawsze takie samo. Włosy są miękkie, gładkie, błyszczące i odpowiednio dociążone. Odżywka jest przeznaczona głównie dla włosów kręconych i ma na nie dobry wpływ. Sprawia, że loki są elastyczne i zdyscyplinowane. Niestety nie wpływa na objętość włosów i zbytnio ich nie nawilża.
Mi służyła również do emulgowania oleju, w czym sprawdziła się bardzo dobrze, a kilka razy nawet umyłam nią włosy i efekt również był bardzo fajny. Przede wszystkim mocno podbijała skręt.
Odżywkę często tuninguję półproduktami. W tej roli również dobrze się sprawdza.



Podsumowując, odżywka Isany dla loków jest naprawdę godna uwagi. Mimo, że nie jest do końca moim ideałem, bardzo ją lubię i nie będę z niej rezygnować. Polecam ją nie tylko kręconowłosym, dziewczyny z prostymi włosami również powinny ją wypróbować :)



Miałyście tę odżywkę w swoich zbiorach?
Lubicie?
Buziaki, storm.

piątek, 8 sierpnia 2014

Babydream vs Facelle - który lepszy?






Hej dziewczyny!



Mam dziś dla Was porównanie dwóch doskonale znanych włosomaniaczkom produktów.
Zarówno Babydream, jak i Facelle to delikatne myjadła bez SLS, czyli takie, które wybieramy na co dzień.
Ale który jest lepszy? Który ma lepsze działanie dla naszych włosów?
Zapraszam na moje porównanie :)



Babydream








Skład:


Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Lactate, Triticum Vulgare Germ Extract, Panthenol, Glyceryl Caprylate, Lactic Acid, Chamomilla Recutita Flower Extract, Parfum


Delikatny
, bez SLS. Zawiera pantenol i ekstrakt z rumianku.



Opakowanie:


Buteleczka o pojemności 250 ml. Wygodna i poręczna. Zawiera lekkie wgłębienie, dzięki któremu łatwiej za nie chwycić.



Zapach:



Lekki, nienachalny, słabo wyczuwalny, charakterystyczny dla kosmetyków dziecięcych.



Konsystencja i wydajność:


Konsystencja jest rzadka, lejąca się, czyli taka, jaką preferuję w szamponach :) Szampon niestety słabo się pieni.
Buteleczka szamponu wystarcza mi na miesiąc przy myciu co dwa dni.



Cena i dostępność:


Cena regularna szamponu to 4,99 zł. W promocji można zakupić go za 3,99 zł.
Możemy go dostać w Rossmanie.



Działanie:



Babydream bardzo dobrze myje moje włosy, domywa oleje, w tej kwestii nigdy mnie nie zawiódł :)
Niestety u mnie przy dłuższym stosowaniu powoduje swędzenie skóry głowy i lekki łupież :(





Facelle:






Skład:


Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Glycerin, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sorbitol, Urea, Propylene Glycol, Allantoin, C12-15 Alkyl Lactate, Parfum, Serine, Sodium Lactate, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Persea Gratissima Fruit Extract, Ethoxydiglycol, Bisabolol, Potassium Sorbate, CI 42051.



Delikatne myjadło, bez SLS. Zawiera glicerynę, mocznik, ekstrakt z rumianku i ekstrakt z awokado.



Opakowanie:



Podłużna buteleczka o pojemności 300 ml. Dosyć poręczna.



Zapach:


Niby neutralny, a jednak strasznie mdły i na dłuższą metę trudno mi go znieść. Dobrze, że nie spędza na mojej głowie dużo czasu.



Konsystencja i wydajność:



Rzadki, lejący się płyn. Dobrze się pieni.
Butelka Facelle wystarcza mi na ponad miesiąc, czasem na półtora.



Cena i dostępność:


Cena regularna żelu to ok. 6 złotych. W promocji można kupić go już za 4 złote.
Żel dostać można w Rossmanie.



Działanie:


Dobrze myje włosy, ale jednak mam wrażenie jakby niedokładnie domywał oleje. Pod tym względem zdecydowanie wolę BD.
Stosowany długo nie podrażnił i nie przesuszył mojej skóry głowy.




Podsumowując, ja już od kilku miesięcy wybieram Facelle. Skład jest bardzo delikatny, w promocji kupuję go za 4 złote, co za 300 ml kosmetyku jest dużą okazją. Jest wydajny, dobrze się pieni, włosy myje w miarę dobrze, a zapach i tak jest słabo wyczuwalny. Nie podrażnia mojej skóry głowy, nie powoduje łupieżu. Babydream niestety używany na dłuższą metę wzmaga łupież. Mimo że dobrze domywa oleje, jest dla mnie zbyt słabo wydajny, no i to swędzenie... :(




Jeśli chodzi o te dwa myjadła, ja wybieram Facelle,
a Wy :) ?
Pozdrawiam,
storm.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Regenerująca maska ożywiająca kolor, do włosów w odcieniach czerwieni, Marion

Cześć!


Ostatnio zobaczyłam w supermarkecie maskę Marion ożywiającą kolor do włosów farbowanych i uznałam, że koniecznie muszę ją wypróbować! Co prawda ja swoje tylko hennuje i to na rudo, a nie czerwono, ale i tak postanowiłam wypróbować tę oto maskę:





Co mówi nam o niej producent?

Dzięki niskiej cenie opakowania produktu, formule dwukrotnego użycia oraz zawartym ekstraktom i specjalnie dobranym, delikatnym barwnikom  przedłużysz trwałość koloru i  jednocześnie zregenerujesz włosy w niewiarygodnie niskiej cenie. Maska dostępna w 3 rodzajach: do włosów w odcieniach blondu, brązu, czerwieni .Stosowana raz w tygodniu pozwala zachować intensywny kolor i blask, aż do następnego farbowania.

Ekstrakt z hibiskusa i maku polnego nada włosom w odcieniu czerwieni wyjątkową głębię koloru oraz przywróci ich piękny połysk.

  • Ożywi i rozświetli kolor włosów farbowanych

  • Chroni pigment przed zbyt szybkim utlenianiem

  • Odżywi je i zregeneruje

  • Chroni przed szkodliwym działaniem promieniu UV

  • Nada włosom wyjątkowy połysk



Skład:


Aqua, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Hydrolyzed Keratin, Isopropyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Ascorbyl Palmitate, Polyquaterium-10, Panthenol, Tocopheryl, Glycerin, Papaver Rhoeas Petal Extract, Hibiscus Sabdarifa Flower Exctract, Parfum, Polyquaternium-59 (and) Butylene Glycol, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) methylisothiazolinone, Methylparaben, Propylparaben, Basic Red 51, 3-Nitro-P-Hydroxyethylaminophenol, Citric Acid, Triethanolamine, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate 


Opakowanie:



Maska mieści się w dwóch saszetkach o pojemności 20 ml każda. Mi jedna saszetka wystarczyła na raz.



Zapach:



Na początku byłam lekko zdziwiona, bo przypominał mi jakieś leki/syrop na przeziębienie. Na włosach jest trochę inny. Przyjemny, słodkawy. Utrzymuje się po spłukaniu.



Konsystencja i wydajność:


Maska jest gęsta, nie spływa z dłoni i z włosów. Jej kolor jest bardzo intensywnie czerwony i spotkałam się z opiniami, że brudzi wszystko dookoła, ale ja uważam, że wystarczy umiejętnie ją nałożyć i wszystko będzie w porządku. Łatwo ją zmyć z dłoni.
Każda saszetka ma 20 ml. Przy moich gęstych włosach jedna ledwo wystarczyła. Na bardzo długie zapewne trzeba by użyć od razu dwie saszetki.



Cena i dostępność:


Cena maski waha się w zależności od sklepu w granicach 2,50 - 4 złote. Można ją kupić w Naturach, osiedlowych sklepikach i drogeriach albo w supermarketach.



Działanie:


Maska w ogóle nie zmieniła mi koloru włosów na czerwony, z czego koniec końców się cieszę :D Jednak ożywiła kolor, jest bardziej wyrazisty i złotawy. Producent pisze, by maskę spłukać po 10-15 minutach. Ja trzymałam ją na włosach ok. 30 minut dla lepszego efektu. Po spłukaniu poczułam niesamowitą miękkość i gładkość. Ponadto włosy pięknie pachną i są dociążone. Na skręt maska w ogóle nie wpłynęła. Niestety są trochę spuszone i nie zauważyłam mocniejszego blasku.
Tu włosy po wyschnięciu:









Maskę na pewno jeszcze raz wypróbuję, bo została mi jedna saszetka. Daje fajny efekt ożywienia koloru, gładkości i miękkości. Niestety nie regeneruje włosów jak obiecywał producent. Kusi mnie jeszcze przetestowanie maski do włosów farbowanych w odcieniach brązu. Pewnie ją zakupię. Szkoda, że nie ma nic dla rudości.


Używałyście masek Mariona do farbowanych włosów?
A może zamierzacie?
Piszcie!
Buziaki,
storm.


piątek, 18 lipca 2014

Jak sprawdził się u mnie ulubieniec włosomaniaczek? Czyli recenzja maski Alterra Granat i Aloes


Cześć!

Dziś przygotowałam dla Was recenzję maski, którą znają wszystkie włosomaniaczki - Alterra maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych, granat i aloes. Była to pierwsza maska, którą kupiłam jako początkująca włosomaniaczka. Niektórzy ją kochają, niektórzy wręcz nienawidzą, a innym jest obojętna. Jak sprawdziła się u mnie? Zapraszam do lektury.





Od producenta:

Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Do produkcji maski nawilżającej do włosów Alterra zastosowaliśmy specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości:
wartościowa kompozycja pielęgnująca z wyciągami z aloesu*, granatu* i kwiatów akacji* dodatkowo pielęgnuje włosy, nawilża je i dostarcza włosom zniszczonym nowej energii.
*z kontrolowanej biologicznej uprawy.


Stosowanie: 1 x w tygodniu wmasowywać w mokre włosy
, pozostawiać na czas odpowiedni do ich potrzeb i spłukać dostateczną ilością wody. Wypróbuj również nasz szampon nawilżający Alterra z granatem i aloesem.

                                            Gwarantowane cechy produktu:

  • nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących
  • bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych
  • dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie
  • produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego

Skład:

Aqua (woda), Alcohol*(alkohol pełniący funkcję konserwującą), Cetearyl Alcohol (emolient), Stearamidopropyl Dimethylamine (substancja powierzchniowo-czynna, zmywalna wodą), Glycerin (gliceryna), Glycine Soja Oil* (olej sojowy), Sodium Lactate (mleczan sodu, substancja nawilżająca), Punica Granatum Seed Oil*(olej z pestek granatu), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea, emolient tłusty)*, Carthamus Tinctorius Oil* (olej z nasion krokosza barwierskiego), Ricinus Communis Oil*(olej rycynowy), Punica Granatum Extract*(ekstrakt z granatu), Aloe Barbadensis Extract* (ekstrakt z aloesu), Acacia Farnesiana Extrakt* (ekstrakt z kwiatów akacji), Panthenol (pantenol), Panthenyl Ethyl Ether, Lauroyl Sarcosine (naturalna substancja powierzchniowo czynna), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Tocopherol (witamina E), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Ascorbyl Palmitate (zamiennik witaminy C), Parfum**(zapach), Linalool**(zapach), Limonene (zapach)**, Geraniol (zapach)**, Citronelloll (zapach)**, Citral (zapach)**. (14.04.2011)
* składniki pochodzące z upraw ekologicznych
** naturalne olejki eteryczne



Skład jest piękny. Mocno emolientowy. Mnóstwo olejków i nawilżaczy, gliceryna wysoko w składzie. Nie posiada silikonów. Niestety na drugim miejscu mamy alkohol, który na dluższą metę może mocno wysuszyć włosy, dlatego nie polecam zbyt częstego stosowania tej maski.




Opakowanie:


Wysoka tubka wykonana z białego, miękkiego plastiku o pojemności 150 ml. Łatwa i wygodna w obsłudze.


Zapach:


Jak dla mnie przepiękny! Bardzo słodki, jakby owocowo-kwiatowy. Niestety po spłukaniu nie utrzymuje się na włosach.


Konsystencja i wydajność:

Produkt ma biały kolor i jest dosyć rzadki, ale nie spływa z włosów. Jednak muszę go nałożyć dużo, by poczuć działanie, dlatego za wydajność daję mu mały minus.


Cena i dostępność:

Maskę kupić można tylko w Rossmanie. Regularna cena to ok. 9 zł. Ale często jest na nią promocja i wtedy możemy ją dorwać za jedyne 6 zł. Cena zachęcająca ;)


Jak działa?

U mnie maska sprawdziła się bardzo dobrze. Zazwyczaj nakładam ją na 20-40 minut. Uwielbiam ją za to, że włosy są po niej niesamowicie sypkie, jak po żadnej innej masce! Są bardzo miękkie, czuć nawilżenie, nie obciąża włosów i ogólnie wizualnie wyglądają lepiej. Są takie lekkie i puszyste. Niestety nie zauważyłam, żeby włosy były po niej bardziej błyszczące.
Maska ma u mnie plusy za naturalny skład, dobre działanie, wygodne opakowanie, dostępność, cenę i obłędny zapach :)
A minusy niestety za wydajność, alkohol wysoko w składzie i brak nabłyszczenia włosów.


Ogólnie maska bardzo mi się spodobała, zawsze mam ją w swoich zbiorach :) Zdecydowanie warto ją wypróbować, zwłaszcza że cena nie jest wygórowana.


Pewnie znacie tę maskę, jak sprawdziła się u Was?
Czy może jeszcze nigdy jej nie próbowałyście?
Lubicie kosmetyki Alterry?
Buziaki,
storm.