piątek, 8 sierpnia 2014

Babydream vs Facelle - który lepszy?






Hej dziewczyny!



Mam dziś dla Was porównanie dwóch doskonale znanych włosomaniaczkom produktów.
Zarówno Babydream, jak i Facelle to delikatne myjadła bez SLS, czyli takie, które wybieramy na co dzień.
Ale który jest lepszy? Który ma lepsze działanie dla naszych włosów?
Zapraszam na moje porównanie :)



Babydream








Skład:


Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Lactate, Triticum Vulgare Germ Extract, Panthenol, Glyceryl Caprylate, Lactic Acid, Chamomilla Recutita Flower Extract, Parfum


Delikatny
, bez SLS. Zawiera pantenol i ekstrakt z rumianku.



Opakowanie:


Buteleczka o pojemności 250 ml. Wygodna i poręczna. Zawiera lekkie wgłębienie, dzięki któremu łatwiej za nie chwycić.



Zapach:



Lekki, nienachalny, słabo wyczuwalny, charakterystyczny dla kosmetyków dziecięcych.



Konsystencja i wydajność:


Konsystencja jest rzadka, lejąca się, czyli taka, jaką preferuję w szamponach :) Szampon niestety słabo się pieni.
Buteleczka szamponu wystarcza mi na miesiąc przy myciu co dwa dni.



Cena i dostępność:


Cena regularna szamponu to 4,99 zł. W promocji można zakupić go za 3,99 zł.
Możemy go dostać w Rossmanie.



Działanie:



Babydream bardzo dobrze myje moje włosy, domywa oleje, w tej kwestii nigdy mnie nie zawiódł :)
Niestety u mnie przy dłuższym stosowaniu powoduje swędzenie skóry głowy i lekki łupież :(





Facelle:






Skład:


Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Glycerin, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sorbitol, Urea, Propylene Glycol, Allantoin, C12-15 Alkyl Lactate, Parfum, Serine, Sodium Lactate, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Persea Gratissima Fruit Extract, Ethoxydiglycol, Bisabolol, Potassium Sorbate, CI 42051.



Delikatne myjadło, bez SLS. Zawiera glicerynę, mocznik, ekstrakt z rumianku i ekstrakt z awokado.



Opakowanie:



Podłużna buteleczka o pojemności 300 ml. Dosyć poręczna.



Zapach:


Niby neutralny, a jednak strasznie mdły i na dłuższą metę trudno mi go znieść. Dobrze, że nie spędza na mojej głowie dużo czasu.



Konsystencja i wydajność:



Rzadki, lejący się płyn. Dobrze się pieni.
Butelka Facelle wystarcza mi na ponad miesiąc, czasem na półtora.



Cena i dostępność:


Cena regularna żelu to ok. 6 złotych. W promocji można kupić go już za 4 złote.
Żel dostać można w Rossmanie.



Działanie:


Dobrze myje włosy, ale jednak mam wrażenie jakby niedokładnie domywał oleje. Pod tym względem zdecydowanie wolę BD.
Stosowany długo nie podrażnił i nie przesuszył mojej skóry głowy.




Podsumowując, ja już od kilku miesięcy wybieram Facelle. Skład jest bardzo delikatny, w promocji kupuję go za 4 złote, co za 300 ml kosmetyku jest dużą okazją. Jest wydajny, dobrze się pieni, włosy myje w miarę dobrze, a zapach i tak jest słabo wyczuwalny. Nie podrażnia mojej skóry głowy, nie powoduje łupieżu. Babydream niestety używany na dłuższą metę wzmaga łupież. Mimo że dobrze domywa oleje, jest dla mnie zbyt słabo wydajny, no i to swędzenie... :(




Jeśli chodzi o te dwa myjadła, ja wybieram Facelle,
a Wy :) ?
Pozdrawiam,
storm.

środa, 6 sierpnia 2014

Lipcowa aktualizacja włosów (2014)





Minął już prawie tydzień sierpnia, a ja dopiero przychodzę do Was z lipcową aktualizacją. Wybaczcie za lekkie opóźnienie :)



Lipiec na początku dał popalić moim włosom. Wysokie temperatury przesuszyły je i wyglądały one jak puch. Były smętne i bez życia. Ale to też przez moje małe zaniedbanie, (przy okazji zapraszam do tego wpisu: Jak uratowałam moje włosy przed puchem i przesuszeniem). Jak wiadomo latem włosy trzeba bardziej rozpieszczać o czym pisałam już TU, toteż prawie przed każdym myciem były one olejowane. Częściej używałam mocno emolientowych kosmetyków, rzadko protein, prawie wcale nie używałam humektantów. Dzięki temu opanowałam moje niesforne kosmyki :)


W lipcu włosy zostały pohennowane, opisałam to w TYM wpisie, ale czuję, że niedługo będę musiała zrobić to jeszcze raz, bo kolor już traci na wyrazistości.



Również zaczęłam pić drożdże. Miałam nadzieję, że uda mi się w tym wytrwać przez miesiąc, ale niestety nie podołałam. Na początku smak drożdży mnie zupełnie odpychał, a gdy już się do niego przyzwyczaiłam, to albo nie było mnie w domu i nie myślałam o tym, by pić drożdże albo o tym zapominałam. W sumie piłam je przez jakieś pół miesiąca. Może w roku szkolnym uda mi się powtórzyć tę kurację, bo wiem, że daje bardzo dobre efekty.



Włosów nie mierzyłam, bo jest to dla mnie katorga :D Ale liczyłam ile miał odrost przed i po hennowaniu. Razem wyszło 2 cm.
Więc długość włosów teraz to 55 cm.



Grubość kucyka - bez zmian - 11,5 cm.



Lipcowe zdjęcia włosów:
W słońcu, dlatego kolor jest taki intensywny :)














Wiem, że w sierpniu będę miała mniej czasu dla włosów, ale postaram się dać im to, czego najbardziej potrzebują, czyli dużo nawilżenia. Będę je chronić przed słońcem, unikać przesuszenia. Pod koniec sierpnia zamierzam znów pohennować włosy i troszeczkę je podciąć.



A jakie Wy macie włosowe plany na sierpień :) ?
Buziaki,
storm.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Regenerująca maska ożywiająca kolor, do włosów w odcieniach czerwieni, Marion

Cześć!


Ostatnio zobaczyłam w supermarkecie maskę Marion ożywiającą kolor do włosów farbowanych i uznałam, że koniecznie muszę ją wypróbować! Co prawda ja swoje tylko hennuje i to na rudo, a nie czerwono, ale i tak postanowiłam wypróbować tę oto maskę:





Co mówi nam o niej producent?

Dzięki niskiej cenie opakowania produktu, formule dwukrotnego użycia oraz zawartym ekstraktom i specjalnie dobranym, delikatnym barwnikom  przedłużysz trwałość koloru i  jednocześnie zregenerujesz włosy w niewiarygodnie niskiej cenie. Maska dostępna w 3 rodzajach: do włosów w odcieniach blondu, brązu, czerwieni .Stosowana raz w tygodniu pozwala zachować intensywny kolor i blask, aż do następnego farbowania.

Ekstrakt z hibiskusa i maku polnego nada włosom w odcieniu czerwieni wyjątkową głębię koloru oraz przywróci ich piękny połysk.

  • Ożywi i rozświetli kolor włosów farbowanych

  • Chroni pigment przed zbyt szybkim utlenianiem

  • Odżywi je i zregeneruje

  • Chroni przed szkodliwym działaniem promieniu UV

  • Nada włosom wyjątkowy połysk



Skład:


Aqua, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Hydrolyzed Keratin, Isopropyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Ascorbyl Palmitate, Polyquaterium-10, Panthenol, Tocopheryl, Glycerin, Papaver Rhoeas Petal Extract, Hibiscus Sabdarifa Flower Exctract, Parfum, Polyquaternium-59 (and) Butylene Glycol, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) methylisothiazolinone, Methylparaben, Propylparaben, Basic Red 51, 3-Nitro-P-Hydroxyethylaminophenol, Citric Acid, Triethanolamine, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate 


Opakowanie:



Maska mieści się w dwóch saszetkach o pojemności 20 ml każda. Mi jedna saszetka wystarczyła na raz.



Zapach:



Na początku byłam lekko zdziwiona, bo przypominał mi jakieś leki/syrop na przeziębienie. Na włosach jest trochę inny. Przyjemny, słodkawy. Utrzymuje się po spłukaniu.



Konsystencja i wydajność:


Maska jest gęsta, nie spływa z dłoni i z włosów. Jej kolor jest bardzo intensywnie czerwony i spotkałam się z opiniami, że brudzi wszystko dookoła, ale ja uważam, że wystarczy umiejętnie ją nałożyć i wszystko będzie w porządku. Łatwo ją zmyć z dłoni.
Każda saszetka ma 20 ml. Przy moich gęstych włosach jedna ledwo wystarczyła. Na bardzo długie zapewne trzeba by użyć od razu dwie saszetki.



Cena i dostępność:


Cena maski waha się w zależności od sklepu w granicach 2,50 - 4 złote. Można ją kupić w Naturach, osiedlowych sklepikach i drogeriach albo w supermarketach.



Działanie:


Maska w ogóle nie zmieniła mi koloru włosów na czerwony, z czego koniec końców się cieszę :D Jednak ożywiła kolor, jest bardziej wyrazisty i złotawy. Producent pisze, by maskę spłukać po 10-15 minutach. Ja trzymałam ją na włosach ok. 30 minut dla lepszego efektu. Po spłukaniu poczułam niesamowitą miękkość i gładkość. Ponadto włosy pięknie pachną i są dociążone. Na skręt maska w ogóle nie wpłynęła. Niestety są trochę spuszone i nie zauważyłam mocniejszego blasku.
Tu włosy po wyschnięciu:









Maskę na pewno jeszcze raz wypróbuję, bo została mi jedna saszetka. Daje fajny efekt ożywienia koloru, gładkości i miękkości. Niestety nie regeneruje włosów jak obiecywał producent. Kusi mnie jeszcze przetestowanie maski do włosów farbowanych w odcieniach brązu. Pewnie ją zakupię. Szkoda, że nie ma nic dla rudości.


Używałyście masek Mariona do farbowanych włosów?
A może zamierzacie?
Piszcie!
Buziaki,
storm.


niedziela, 3 sierpnia 2014

Niedziela dla włosów (5)


Witajcie dziewczyny!


Jak trzymacie się w te upalne dni? Przyznam szczerze, że bardzo lubię gdy jest ciepło, ale te upały już ledwo znoszę. Na szczęście moje włosy odczuwają je trochę lepiej niż ja i ostatnio nawet się nie buntują :) Niedziela dla włosów odbyła się wczoraj. Dziś zrobiłam zdjęcia włosom.



Co zrobiłam?

  • Naolejowałam włosy olejem lnianym na ok. 5 godzin.

  • Na około 1,5 godziny od mycia wtarłam w skalp wodę brzozową Isany i wykonałam masaż skalpu dłońmi i masażerem.

  • Umyłam włosy Facelle.

  • Nałożyłam odżywkę Garniera Ultra Doux mango i kwiat tiare na około 7 minut. (to moje drugie podejście do tej odżywki)

  • Zastosowałam płukankę cytrynową, by wygładzić łuski włosa i nadać im blasku (na litr wody sok z połowy cytryny).

  • Po osuszeniu koszulką bawełnianą, nałożyłam odrobinkę odżywki b/s Joanna Naturia pokrzywa i zielona herbata, rozczesałam włosy grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami, a w końcówki wtarłam silikonowe serum.

  • Przez około 2 minuty ugniatałam włosy bawełnianą koszulką.



    Efekty?


    Włosy przede wszystkim baaaardzo błyszczą dzięki płukance, ale także odżywce Garniera. Odżywione i mięciutkie. Skręt mocniejszy niż zwykle, włosy odbite od nasady. Bałam się, że odżywka mango i kwiat tiare spuszy mi włosy, ponieważ zawiera w składzie pokaźną ilość olejku kokosowego i nie myliłam się - włosy po wyschnięciu były spuszone, najbardziej końcówki, ale na noc jak zwykle związałam je w koczek i dziś już są normalne :) Jestem bardzo zadowolona z odżywki Garniera, fajnie wpływa na moje włosy i obłędnie pachnie, a zapach utrzymuje się nawet na drugi dzień.
    Z dzisiejszego wyglądu moich włosów również jestem zadowolona.



    Rozpuściłam je tylko na chwile do zdjęć, a teraz noszę je w koczku, bo nie lubię jak mi gorąco w kark :D
    Zdjęcia wykonane w świetle słońca.