wtorek, 15 lipca 2014

Jak uratowałam moje włosy - czyli mój sposób na letnie przesuszenie i puch

Witajcie dziewczyny!
 

Ostatnio wiele razy pisałam, że moje włosy płatają mi figle, są przesuszone i po prostu NIESFORNE. Mimo zabezpieczeń, wysokie temperatury i dużo słońca źle na nie działały. Ale to nie tylko wina pogody - przyznaję bez bicia, ostatnio trochę je zaniedbałam i rzadko olejowałam, częściej suszyłam. Postanowiłam, że muszę im to wynagrodzić i dziś na prawdę się o nie zatroszczyłam :)


A co takiego zrobiłam?

  • Wczoraj wieczorem podgrzałam w miseczce łyżkę oleju lnianego, łyżkę olejku Babydream fur Mama, łyżkę wody i naolejowałam tym włosy na całą noc.
  • Dziś w południe umyłam włosy Facelle.
  • Po umyciu, nałożyłam na włosy odżywkę Isany Locken Spulung, do której dodałam łyżeczkę miodu, kilka kropel olejku GP z czerwoną papryczką i kilka kropel olejku ze słodkich migdałów. Trzymałam tę mieszankę ok. 30 minut.
  • Po spłukaniu odżywki, nałożyłam jeszcze na włosy jogurt naturalny, który ma silne właściwości nawilżające i mnóstwo witamin :) Trzymałam go ok. 15 minut i spłukałam chłodną wodą.
  • Delikatnie wysuszyłam włosy bawełnianą koszulką, nałożyłam na nie odrobinę odżywki b/s Joanny Naturii pokrzywa i zielona herbata, rozczesałam grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami i zabezpieczyłam silikonowym serum na końce z Avonu.
  • Włosy wyschły naturalnie.



    Efekty?



    Włosy cudownie odżywione i nawilżone! W końcu chce mi się na nie patrzeć i je dotykać, bo nie wyglądają jak stóg siana :D Duża dawka emolientów i nawilżaczy bardzo im pomogła i sprawiła, że włosy w końcu wyglądają na odżywione i zadowolone. Są bardzo miękkie, lśniące, a puch jest zmniejszony.
    Dla mnie taka pielęgnacja jest naprawdę bogata i czuję, że częściej będę robić włosom takie SPA, by uniknąć przesuszenia.



    Zdjęcia nie są zbyt dobrej jakości, za co z góry przepraszam :(





Na zdjęciu po prawej widać moją krótszą grzywkę :)
Mogę stwierdzić, że moje włosy w końcu wyglądają jak moje włosy :D !
Uwierzcie, latem na wszelkie włosowe bolączki pomoże duża dawka nawilżenia i specjalna pielęgnacja, o czym pisałam już w TYM poście.


A co tam u Was i Waszych włosów?
Jakie macie sposoby na przesuszenie i puch?
Pozdrawiam,
storm.


4 komentarze:

  1. Widać, ze są dopieszczone :)
    Śliczne loczki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Woooow, na początku posta myślę 'matko, ile tego' :D Ale włosy ewidentnie tego potrzebowały! :)

    OdpowiedzUsuń