poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Niedziela dla włosów (33)



Cześć!




 Zazwyczaj w niedziele staram się zrobić dla włosów coś wyjątkowego i odżywczego. Wczorajsza niedziela była jednak dosyć minimalistyczna jak na ,,włosowe święto''.



Co zrobiłam?



  • Wtarłam w skórę głowy mieszankę oleju łopianowego i rycynowego oraz wykonałam krótki masaż

  • Na długość poszedł olej sezamowy

  • Zmyłam całość po dwóch godzinach żelem Facelle aloesowym (tę wersję mam po raz pierwszy, jak na razie jest spoko, ale bardzo lejąca)

  • Następnie nałożyłam na włosy maskę Biovax do włosów suchych i zniszczonych na 30 minut

  • Zmyłam całość chłodną wodą, osuszyłam bawełnianą koszulką, nałożyłam kapkę odżywki Joanny Naturii z miodem i cytryną i dokładnie rozczesałam grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami

  • W końcówki wtarłam serum arganowe z Avonu

  • Włosy wyschły naturalnie

 

Efekty?



Dosyć przewidywalne, ponieważ maska Biovax do włosów suchych i zniszczonych zawsze działa na moich włosach podobnie i zawsze mam pewność, że zdyscyplinuje moje kłaczki. Od razu rzucił się w oczy blask włosów oraz niesamowita gładkość i miękkość. Włosy są również dociążone i pięknie pachną (zapach utrzymuje się już ponad dzień). Niestety włosy straciły na objętości, jak zawsze po tej masce. Są również trochę spuszone, ponieważ za mocno ścisnęłam je w koczek, co często skutkuje puchem :( Dosyć dziwnie się pokręciły tej niedzieli ;d










Dajcie znać co zrobiłyście dla swoich włosów tej niedzieli :)
Ściskam,
Storm.




piątek, 17 kwietnia 2015

Jak wspomóc porost włosów?




Witajcie!



Akcja ,,Zapuśćmy się na wiosnę'' u Ewy trwa, a więc zostajemy w temacie wspomagania porostu włosów.
Jak wiadomo standardowo włosy rosną około 1 centymetr w miesiącu. Bardzo mało, prawda? Co zatem zrobić, aby przyspieszyć ich porost? Na to jest wiele sposobów. Jeżeli chcesz sprawić, by Twoje włosy rosły nawet 2-3 centymetry miesięcznie ( a to ponad 2 razy więcej niż przeciętnie!!), to ten wpis jest w sam raz dla Ciebie.



 źródło: zszywka.pl



1. Wcierki



W drogeriach, sklepach zielarskich i aptekach mamy szeroki wybór wcierek, które przed lub po myciu aplikujemy na skórę głowy i wcieramy opuszkami palców. Wcierki mają za zadanie hamować wypadanie, wzmacniać cebulki, redukować łupież i przyspieszać wzrost włosa. Do wyboru mamy wiele propozycji tego typu produktów, na przykład: Jantar (link do KWC), Joanna Rzepa (link do KWC), Seboradin (link do KWC), woda brzozowa np. Isany (link do KWC), woda pokrzywowa (link do KWC), serum przyspieszające wzrost Babuszki Agafii (link do KWC) oraz te, które możemy wykonać same, czyli np. wcierka z cebuli, wcierka z czosnku, wcierka z pokrzywy, wcierka z cynamonu i imbiru, wcierka z kozieradki (do kupienia w sklepach zielarskich i zdrową żywnością). Warto poszukać i znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Pamiętajcie, że wcierki w większości opierają się na alkoholu, który może podrażniać wrażliwców. Jest on jednak pożądany, ponieważ pomaga wniknąć potrzebnym substancjom wgłąb skóry.



2. Oleje


Oprócz tego, że nawilżają i koją suchą skórę głowy mogą również wspomagać wzrost włosa. Regularnie wcierane w skalp również pomagają w walce z łupieżem oraz wypadaniem włosów. Należy pamiętać, aby aplikować oleje przed myciem na max. 2 godziny, ponieważ dłużej trzymane mogą przynieść odwrotne efekty - obciążanie i wypadanie włosów. Przykładowe oleje do skóry głowy to SESA (link do KWC), łopianowy z czerwoną papryczką Green Pharmacy (link do KWC), łopianowy Green Pharmacy ze skrzypem (link do KWC) , olej z czarnuszki, olej musztardowy, olej rycynowy itd.



3. Regularne masaże


Jak wiadomo aplikując wcierki i oleje na skórę głowy powinno wykonać się krótki masaż. Ale nawet gdy nic nie wcieramy możemy zafundować sobie taką technikę przyspieszania porostu. Odpowiednio wykonany
(i regularny) masaż skóry głowy pobudzi krążenie krwi, a co za tym idzie przyspieszy wzrost włosów. Do masażu możemy oprócz własnych (lub cudzych :D) rąk użyć tego oto magicznego urządzenia:







4. Picie drożdży



Wiele dziewczyn nie wyobraża sobie takiej kuracji, ale uwierzcie mi na słowo - efekty są świetne. Włosy rosną ,,jak na drożdżach'' i to dosłownie ;) Dużo osób twierdzi, że to właśnie picie drożdży przynosi u nich najlepsze efekty jeśli chodzi o przyspieszanie porostu. Należy pamiętać, aby dobrze je przygotować (zabić je), bo inaczej może rozboleć nas brzuch. Kuracja drożdżowa nie powinna trwać dłużej niż 3 miesiące.




5. Picie skrzypopokrzywy i siemienia lnianego



Kolejne dwie kuracje, które przynoszą pozytywne efekty jeśli chodzi o porost naszych włosów. Tak jak przy piciu drożdży gwarantowany wysyp baby hair, a poza tym duża dawka cennych składników ;)


 

6. Przyjmowanie suplementów i witamin



Pisałam Wam w ostatnim wpisie, że przyjmuję witaminę B, która daje u mnie pozytywne efekty jeśli chodzi o przyrost, ale także o stan paznokci. Pamiętam jeszcze, że świetne rezultaty przyniosło mi przyjmowanie suplementu SkrzypStrong, który kupiłam w Superpharmie. Wszystkie suplementy oparte na witaminach B, H, a także na cynku i krzemie czy skrzypie i pokrzywie (np. SkrzypoVita) mogą przynieść bardzo dobre efekty jeśli chodzi o włosy ;)



7. Picie oleju


Tutaj najlepiej sprawdzi się olej lniany lub olej z wiesiołka (który ja sama przyjmowałam w kapsułkach i rzeczywiście działał). Najlepiej należy spożywać łyżkę takiego oleju dziennie. Zdaję sobie sprawę, że smak może odstraszać, ale może efekty są tego warte? ;)



Może słyszałyście również o metodzie inwersji czy wcieraniu w skalp maści końskiej. Te alternatywne sposoby przyspieszania porostu są znane od niedawna. Słyszałam o nich różne opinie. Jedne negatywne, drugie pozytywne. Na pewno warto zgłębić temat i co nieco o tym poczytać, aby wybrać co dla nas jest najlepsze ;)




Dodałybyście coś do mojej listy?
Jak Wy wspomagacie porost swoich włosów?
Piszcie koniecznie,
Pozdrawiam,
Storm.



wtorek, 14 kwietnia 2015

Efekty po miesięcznym przyjmowaniu witaminy B5 w tabletkach na włosach, skórze i paznokciach




Cześć!



Jak już pisałam Wam w marcowej aktualizacji włosów przez miesiąc przyjmowałam w tabletkach witaminę B5. Dziennie brałam dwie kapsułki. Myślę, że całą kurację należy opisać w oddzielnym wpisie, ponieważ efekty na włosach, skórze i paznokciach były bardzo zróżnicowane.



Co nieco o samej witaminie B5:




Witamina B5 (kwas pantotenowy) jest związkiem organicznym powszechnym w świecie roślinnym i zwierzęcym. Jest niezbędna dla każdej żyjącej komórki. Przyspiesza gojenie ran, zapobiega przemęczeniu i usprawnia układ sercowo-naczyniowy, nerwowy i pokarmowy, uczestniczy w regeneracji tkanek, poprawia pigmentację i stan włosów. Dzienna dawka to ok. 5-7 mg na dobę.



Kiedy możemy dostrzec, że brakuje nam witaminy B5?



Gdy zaobserwujemy:
Zmęczenie, osłabienie, trudności w nauce, rozdrażnienie, brak skupienia, drętwienie mięśni, niepewny chód, bóle głowy i brzucha, mdłości i wymioty, zaburzenia w działaniu centralnego i obwodowego układu nerwowego, osłabienie refleksu, zmniejszenie odporności immunologicznej, zmiany w skórze i zaburzenia pigmentacji włosów, przedwczesne siwienie, wypadanie włosów, łamiące, rozdwajające się paznokcie



W jakich produktach możemy znaleźć witaminę B5?


Wątróbka, otręby pszenne, ryby (np. śledzie, makrele, pstrągi), grzyby, mleko pełne, mięso kurczaka, mleczko pszczele, pestki słonecznika, sery, orzechy, jajka, owoce awokado, pomarańcze, ziemniaki, brokuły, ciemny ryż, melony, pełnoziarnisty chleb, soja, masło orzechowe, banany.


Jakie efekty zaobserwowałam po miesięcznym przyjmowaniu tej witaminy?



Włosy:




Tak jak pisałam Wam w marcowej aktualizacji włosy urosły aż 2 cm. Czyli prawie dwa razy więcej niż zwykle! Jeśli chodzi o wypadanie - tutaj nie zauważyłam żadnych efektów, ponieważ od dłuższego czasu wypada mi bardzo dużo włosów. W każdym razie witamina B5 nie zahamowała wypadania. Pojawiło się natomiast mnóstwo baby hair, co ogromnie mnie cieszy ;)



Skóra:


Tutaj nie było już tak kolorowo. Podczas miesięcznej kuracji zauważyłam, że niespodzianek na skórze jest więcej niż zwykle. Stan cery pogorszył się, ale podobno jest to normalne przy takiej kuracji. Na dłuższą metę witamina B5 ma pomóc w stanie naszej cery, a ja już widzę, że jest z nią lepiej ;)



Paznokcie:


Dzięki codziennemu przyjmowaniu witaminy B5 paznokcie zdecydowanie wzmocniły się i utwardziły. W ciągu miesiąca złamał mi się tylko jeden paznokieć (!), co u mnie jest naprawdę wielkim sukcesem, ponieważ tak jak kiedyś Wam pisałam - mam bardzo słabe paznokcie z natury, które często rozdwajają się i łamią. Dzięki kuracji paznokcie utrzymałam w naprawdę dobrym stanie. Niestety po odstawieniu witaminy znów zaczęły się rozdwajać i są słabsze.



Mimo, że stan cery podczas kuracji pogorszył się, ja nie odpuszczam. Kupiłam suplement diety Vitaminum B, który zawiera witaminę B6, niacynę, tiaminę i biotynę. Zobaczymy jak one się spiszą ;)




Pamiętajcie jednak, że przyjmowanie witamin w tabletkach nie zastąpi nam bogatej, zdrowej, zróżnicowanej i zbilansowanej diety. Nawet przyjmując witaminy musimy pamiętać o zdrowym odżywianiu się.



Pozdrawiam Was serdecznie,
Storm.



niedziela, 12 kwietnia 2015

Niedziela dla włosów (32) - maska proteinowo - emolientowa



Witajcie!



Moja niedziela dla włosów odbyła się już wczoraj. Włosy wymagały umycia i bez sensu byłoby je przetrzymywać do dziś.
Punktem przewodnim tej niedzieli miały być proteiny, ponieważ gdy tylko zauważam, że włosy robią się smętne, wiszące, ,,bez życia'', to wiem, że ich potrzebują ;) Pomyślałam jednak, że nie chcę ryzykować przeproteinowaniem, dlatego zrobiłam własną maskę proteinowo - emolientową. Proteiny w towarzystwie emolientów potrafią zdziałać na moich włosach cuda ;)
Ostatnio zauważyłyście, że na mojej głowie coraz rzadziej goszczą naturalne loczki. Chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do fal i w takim wydaniu czuję się naprawdę bardzo dobrze. Tej niedzieli postanowiłam jednak, że postawię na naturalność. Proteiny dodatkowo podbiły skręt. Mimo, że i tak nie jest bardzo mocny, ponieważ nie zawijałam już włosów w koczka, co zawsze robię gdy włosy podeschną (dzięki temu skręt jest mocniejszy).



Co zrobiłam?


  • Nałożyłam na włosy maskę, która składała się z: 1 łyżki maski jajecznej Babuszki Agafii, 1 łyżki oleju sezamowego, kilku kropel oleju rycynowego, łyżeczki soku z cytryny i czubatej łyżeczki kakao. Całość dokładnie wymieszałam i pozostawiłam na włosach na godzinę.

  • Zmyłam maskę żelem Facelle

  • Następnie nałożyłam na włosy balsam domowy Babuszki Agafii + kilka kropel olejku odbudowującego Yves Rocher

  • Zmyłam go po 10 minutach chłodną wodą

  • Osuszyłam włosy bawełnianą koszulką, rozczesałam i zabezpieczyłam końce kremem do rąk aloesowym

  • Następnie pasmo po pasmie ugniatałam kłaczki mając w dłoniach odżywkę Joanny Naturii z miodem i cytryną

  • Włosy wyschły naturalnie

 

Efekty?



Włosy nabrały objętości. Są puszyste, a zarazem wygładzone i bardzo miękkie. Ładnie się pokręciły. Po puchu ani śladu. Nie ma do czego się przyczepić ;)



Zdjęcia zrobione kilka godzin po myciu, dlatego jeszcze trochę wilgotne.

















I w bonusie zdjęcie moich włosów, (i mnie ;d) z przodu:









A co Wy zrobiłyście dobrego dla swoich włosów tej niedzieli?
Trzymajcie się,
Storm.