Cześć!
Zazwyczaj w niedziele staram się zrobić dla włosów coś wyjątkowego i odżywczego. Wczorajsza niedziela była jednak dosyć minimalistyczna jak na ,,włosowe święto''.
Co zrobiłam?
- Wtarłam w skórę głowy mieszankę oleju łopianowego i rycynowego oraz wykonałam krótki masaż
- Na długość poszedł olej sezamowy
- Zmyłam całość po dwóch godzinach żelem Facelle aloesowym (tę wersję mam po raz pierwszy, jak na razie jest spoko, ale bardzo lejąca)
- Następnie nałożyłam na włosy maskę Biovax do włosów suchych i zniszczonych na 30 minut
- Zmyłam całość chłodną wodą, osuszyłam bawełnianą koszulką, nałożyłam kapkę odżywki Joanny Naturii z miodem i cytryną i dokładnie rozczesałam grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami
- W końcówki wtarłam serum arganowe z Avonu
- Włosy wyschły naturalnie
Efekty?
Dosyć przewidywalne, ponieważ maska Biovax do włosów suchych i zniszczonych zawsze działa na moich włosach podobnie i zawsze mam pewność, że zdyscyplinuje moje kłaczki. Od razu rzucił się w oczy blask włosów oraz niesamowita gładkość i miękkość. Włosy są również dociążone i pięknie pachną (zapach utrzymuje się już ponad dzień). Niestety włosy straciły na objętości, jak zawsze po tej masce. Są również trochę spuszone, ponieważ za mocno ścisnęłam je w koczek, co często skutkuje puchem :( Dosyć dziwnie się pokręciły tej niedzieli ;d


Dajcie znać co zrobiłyście dla swoich włosów tej niedzieli :)
Ściskam,
Storm.