poniedziałek, 16 marca 2015

Niedziela dla włosów (29) - serum olejowe



Witajcie!



Ostatnio bywam tu dosyć rzadko, ale cieszę się bardzo, że Wy nadal odwiedzacie bloga :) Wczorajszą niedzielę dla włosów mam okazję opisać dopiero dziś. Tym razem padło na serum olejowe, o którym szczerze mówiąc zapomniałam. Wczoraj przyszedł czas żeby sobie o nim przypomnieć. Jak efekty? Zapraszam do lektury :)



Co zrobiłam?


  • Serum olejowe - dwie łyżki oleju sezamowego + około 10 kropel soku z aloesu + łyżka maski Kallos Color + trochę wody, aby rozrzedzić całość. Wszystko wylądowało w buteleczce z atomizerem (bodajże po mgiełce do ciała z Avonu). Wystarczyło, aby spsiukać całe włosy ;)

  • Założyłam na głowę czepek foliowy, owinęłam całość ciepłym ręcznikiem i co jakiś czas podgrzewałam

  • Zmyłam całość po 2 godzinach żelem Facelle

  • Na pół godziny nałożyłam maskę Biovax Naturalne Oleje

  • Po osuszeniu włosów bawełnianą koszulką, nałożyłam odrobinkę odżywki b/s Joanny Naturii z miodem i cytryną, rozczesałam je, a na końcówki poszedł jedwab w płynie GP

  • Włosy wyschły naturalnie



Efekty?



Włosy są lśniące i bardzo miłe w dotyku. Są też dociążone (no może poza końcówkami, ale te zawsze żyją swoim życiem ;d). Dzięki masce Biovaxa pojawił się lekki puszek, jednak poradziłam sobie z nim robiąc koczka na czubku głowy. Teraz są gładkie i bardzo puszyste.












Przyznam szczerze, że nie widzę dużej różnicy między serum olejowym, a samym olejowaniem. Może powinnam zmodyfikować przepis, więc następnym razem na pewno użyję innych produktów. Zapewne efekt będzie inny, zobaczymy ;d!



Jak Wam minęła niedziela dla włosów?
Pozdrawiam,
Storm.



czwartek, 5 marca 2015

Lutowa aktualizacja włosowa (2015) + podsumowanie pierwszego miesiąca akcji ,,Zapuśćmy się na wiosnę''




Cześć dziewczyny!



W końcu marzec :) ! Ogromnie się cieszę i czekam z utęsknieniem na słońce i wiosnę. Luty już za nami, a więc przyszedł czas na małe podsumowanie.



Jestem bardzo zadowolona, ponieważ doszłam do wniosku, że moje włosy jeszcze nigdy nie miały się tak dobrze jak teraz. Prawdziwy bad hair day zdarzył się może tylko raz.
Po mini keratynowym prostowaniu kłaczki nadal nie są do końca pokręcone. Przyznaje, że efekt podoba mi się, włosy wyglądają na zdrowsze. Na ogół były one zdyscyplinowane, wygładzone i prezentowały się naprawdę dobrze. Co prawda, olejowałam je prawie przed każdym myciem. Przynajmniej raz w tygodniu nakładałam na nie domowe maski np. drożdżową, jogurtową bądź z żółtkiem. A właśnie - co Wy na to żeby stworzyć wspólną akcję z nakładaniem domowych masek na włosy? Byłybyście chętne :) ?



Pierwszy miesiąc akcji u Ewy już minął. Zatem przyszedł czas na podsumowanie.
W lutym wspomagałam porost włosów suplementacją - codziennie brałam 3-4 kapsułki z olejkiem z wiesiołka. A od połowy miesiąca wcieram wodę brzozową. Właśnie zmierzyłam włosy i z moich obliczeń wynika, że od ostatniego mierzenia urosły prawie 2 cm, z czego bardzo się cieszę :) !



Niestety dopadło mnie wypadanie. Włosów leci naprawdę dużo i trudno mi to zahamować. Podejrzewam, że u mnie dzieje się to na tle nerwowym. Wiecie jak temu zaradzić? Miałyście podobny problem?




Aktualna długość włosów: ok. 59 cm















Dostrzegłam również, że jakieś 15 centymetrów włosów od góry ma zdecydowanie niższą porowatość od tych na dole :)



Najpopularniejsze wpisy z lutego:


Niedziela dla włosów (25) - mycie włosów odżywką

Maska drożdzowa DIY

Niedziela dla włosów (27) - w końcu dociążenie!


Pozdrawiam Was serdecznie!
Storm.

niedziela, 1 marca 2015

Niedziela dla włosów (28) - kremowanie



Witajcie!




Kremowania włosów próbowałam w swoim życiu może dwa razy. Kompletnie zapomniałam o tej metodzie, ale ostatnio sobie o niej przypomniałam i wczoraj nałożyłam na włosy zwykły glicerynowy krem do rąk z aloesem. Dokładnie ten:







Jego skład: aqua, paraffinum liquidum, stearic acid, glycerin, cetyl alcohol, glyceryl stearate, dimethicone, aloe barbadensis leaf extract, triethanolamine, propylene glycol, methylparaben, propylparaben, diazolidyl urea, parfum, linalool.



  • Najpierw zmieszałam krem z łyżeczką oleju odbudowującego YR

  • Nałożyłam tę mieszankę pod czepek na prawie 2 godziny

  • Zmyłam całość szamponem odbudowującym YR

  • Następnie nałożyłam dość pokaźną ilość odżywki odbudowującej również z YR na jakieś 7 minut

  • Potem osuszyłam włosy bawełnianą koszulką, rozczesałam, a w końce wtarłam jedwab w płynie GP

  • Włosy wyschły naturalnie



Efekty:


Po wyschnięciu włosy były trochę spuszone. Zawsze większa ilość nawilżaczy tak na nie wpływa, zwłaszcza aloes. Były jednak bardzo puszyste i miękkie. Związałam je na noc w koczek, a dziś po rozpuszczeniu ujrzałam dociążone (żeby nie powiedzieć obciążone) pasma. Jest to pewnie zasługa parafiny, która jako nieliczna potrafi choć trochę dociążyć moje włosy. Są one również nawilżone, ale nadal trochę się puszą. Niemniej jednak, jestem zadowolona z kremowania i myślę, że jeszcze nieraz wrócę do tej metody, ale może wykorzystam inny kosmetyk :)




zdjęcie bez lampy, sztuczne światło



Zauważyłam, że włosy ostatnio straciły trochę na objętości, ale już niedługo dam im solidną dawkę protein. Mam nadzieję, że to pomoże ;)



Próbowałyście kremowania?
Co dziś działo się w Waszych niedzielach dla włosów?
Trzymajcie się,
Storm.



sobota, 28 lutego 2015

Balsam na cedrowym propolisie Babuszki Agafii - czy moje włosy go pokochały?




Witajcie!



Ten balsam od początku włosomaniactwa był moim must have. Słyszałam o nim najcudowniejsze opinie, zwłaszcza od dziewczyn o suchych, wysokoporowatych włosach tak jak moje. Postanowiłam, że i ja muszę go przetestować. A nuż stanie się moim włosowym ulubieńcem ;)






Od producenta i skład:






Jak widać wiele wspaniałości.
Znajdziemy tu żywicę, wosk pszczeli, pyłek kwiatowy, proplis cedrowy, ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, sosnę zwyczajną. żywicę jadłową, berberys syberyjski, przetacznik lekarski, znów pyłek kwiatowy, żeń szeń, aralię, centurię zwyczajną, pyłek z szyszek cedrowych, organiczny wosk kwiatowy, olej cedrowy, olej z maliny krzemionki oraz wyciąg z propolisu.
Na końcu składu możemy dostrzec alkohol benzylowy, aczkolwiek jest on za zapachem, zapewne w bardzo małej ilości.



Opakowanie:


Duża, twarda, 600 mililitrowa butla. Niestety nie możemy dostrzec przez nią, ile zostało nam kosmetyku. Design taki jak większość kosmetyków Babuszki Agafii - babciny, ale przyjemny. Butla ma ciekawy otwór, przez który łatwo wydobyć produkt, ale tylko wtedy, gdy jest go dużo w opakowaniu.



Zapach:


Mi bardzo przypadł do gustu. Jest intensywny, kwiatowy, trochę jak perfumy. Niestety po spłukaniu jest słabo wyczuwalny.



Konsystencja i wydajność:


Balsam ma śliczny, różowawy kolor. Jest dosyć rzadki i lejący, ale mi nie przeszkadza taka konsystencja produktu dopóki nie spływa z włosów ;d.
600 mililitrowa butla jest bardzo wydajna. Stosuję balsam mniej więcej raz w tygodniu, ostatnio nawet częściej, mam go prawie pół roku, a jest go jeszcze połowa ;)




Cena i dostępność:


Produkt kupimy w sklepach internetowych z rosyjskimi kosmetykami bądź w sklepach stacjonarnych, w których znajdziemy rosyjski asortyment. Jego cena waha się od 17-22 złotych.




Działanie:



Przyznam szczerze, że zawiodłam się na nim. Balsam miał być niesamowitym produktem, który odżywi, wygładzi i nada blasku moim włosom. Z początku, gdy dopiero zaczęłam go używać, puszył mi włosy. Były one suche i bezkształtne. Ostatnio dałam mu jeszcze jedną szansę i sprawował się lepiej. Dostatecznie wygładzał włosy, ale nic poza tym. Nadal wyglądały na suche, trochę spuszone i totalnie niedociążone. Myślę, że taka dawka ziół dla moich włosów to zdecydowanie za dużo.
Teraz używam balsamu do emulgowania oleju. W tej roli sprawdza się dosyć dobrze, nie mam zastrzeżeń. Pomaga domyć olej. Raz użyłam go do mycia całych włosów, a wypadł tak: KLIK, czyli lekko ujmując: nie najlepiej.
Zauważyłam też, że lepiej sprawuje się nakładany na 2-3 minuty niż na dłuższy czas. Zamierzam go dalej używać do emulgowania oleju i to byłby koniec mojej znajomości z tym balsamem ;d



Podsumowując, na plus tylko wygładzenie, wydajność i zapach. Reszta niestety do bani.



Znacie ten balsam?
Może używałyście tego na kwiatowym propolisie? Polecicie go?
Pozdrawiam,
Storm.