Cześć!
To już trzydziesta niedziela dla włosów, dlatego stwierdziłam, że z tej okazji ufunduję im coś innego niż zwykle. Nigdy jeszcze nie robiłam maski bananowej. Zawsze obawiałam się tego, że będę musiała potem wydłubywać owoce z włosów, tak jak pisało wiele dziewczyn. Czy moje obawy się sprawdziły? Zapraszam do lektury :)
Co zrobiłam?
- Na początek nałożyłam na suche włosy domową maskę bananową, którą przygotowałam z jednego, dojrzałego banana + łyżki oleju sezamowego + łyżki odżywki do włosów Loreala z miodem + odrobiny wody, by maska nie była zbyt gęsta, wszystko dokładnie zblendowałam na jednolitą masę
- Całość zmyłam po około 40 minutach żelem Facelle
- Następnie nałożyłam na włosy trochę odżywki odbudowującej Yves Rocher, którą zmyłam po 10 minutach
- Włosy wysuszyłam bawełnianą koszulką, nałożyłam na nie odrobinę odżywki b/s Joanny Naturii z miodem i cytryną, rozczesałam je i wtarłam w końcówki serum z olejkiem arganowym z Avonu
- Włosy wyschły naturalnie
Efekty?
Przede wszystkim byłam zawiedziona, bo banan nie chciał spłukać się z włosów. Byłam pewna, że dobrze go zblendowałam. Sprawdzałam kilka razy czy nie ma grudek, a jednak we włosach zostało trochę maleńkich kawałeczków. Nie chciałam tego wyczesywać i szarpać przy tym włosów, dlatego poczekałam dotąd, aż włosy wyschły i tyle, ile mogłam wydłubałam banana :D Dałam radę, nie było tak źle. A dla efektów naprawdę warto było się poświęcić, bo włosy są niesamowicie gładkie i mięciutkie. Mocno lśnią, są zdyscyplinowane i odżywione. Zapach banana jest wyczuwalny na włosach, co jest bardzo przyjemne :)

Myślę, że maskę na pewno jeszcze nie raz nałożę na włosy, bo efekt bardzo mi się spodobał. Następnym razem zwrócę jednak uwagę na to, by jeszcze lepiej zmiksować banana :D
Próbowałyście kiedyś zrobić domową maskę bananową?
Pozdrawiam,
Storm.